Masz to w telefonie od lat. Skrywa historię wikińskiego króla
Bluetooth jest dziś niemal wszędzie, ale niewiele osób zastanawia się, skąd właściwie wzięła się jego nietypowa nazwa i charakterystyczne logo.
Historia sięga lat 90., kiedy producenci elektroniki korzystali z własnych standardów komunikacji bezprzewodowej. Branża potrzebowała jednego rozwiązania, które połączy różne urządzenia.
W pracach nad takim standardem uczestniczyli między innymi Sven Mattisson z Ericssona oraz Jim Kardach z Intela. Podczas seminarium w Toronto obaj poszli później do baru, gdzie rozmowa zeszła na historię Wikingów. Szwedzki inżynier polecił koledze powieść historyczną The Long Ships.
Kardach zwrócił uwagę na jedną z postaci - Haralda „Bluetooth” Gormssona, czyli Haralda Sinozębego. Był on królem Danii, który zasłynął między innymi zjednoczeniem Danii i Norwegii. Kardach dostrzegł w tym idealną analogię do rozwijanej technologii, której zadaniem było stworzenie wspólnego mostu między komputerami i urządzeniami mobilnymi.
Tak właśnie narodziła się nazwa Bluetooth. Co ciekawe, początkowo miała być jedynie nazwą kodową, używaną do czasu znalezienia odpowiedniej nazwy handlowej. Ostatecznie jednak okazała się tak trafiona, że pozostała na stałe.
Jeszcze ciekawsza jest historia logo. Charakterystyczny symbol Bluetooth to połączenie dwóch run oznaczających litery H i B, czyli inicjały Haralda Bluetootha. Wiking nie był więc tylko inspiracją dla nazwy - jego inicjały zostały ukryte również w znaku rozpoznawczym technologii.
Dziś Bluetooth ma już ponad 20 lat i nadal pozostaje jednym z najważniejszych standardów komunikacji bezprzewodowej. Wykorzystujemy go między innymi w słuchawkach, samochodach, urządzeniach smart home czy lokalizatorach. Technologia jest przy tym nieustannie rozwijana, między innymi pod kątem szybkości, wygody oraz energooszczędności.