Ceny poszybowały w kosmos, ale sprzedaż też. PC-towcy mają ogromne portfele
Rynek sprzętu komputerowego przeżywa obecnie jeden z najbardziej paradoksalnych momentów w swojej historii.
Mimo gigantycznej drożyzny i powracających problemów z dostępnością komponentów, globalne dostawy kart graficznych w drugim kwartale bieżącego roku osiągnęły najwyższy poziom od ponad czterech lat. Z raportu opublikowanego przez analityków z Jon Peddie Research wynika, że do sklepów i dystrybutorów trafiło aż 12,5 miliona dedykowanych układów graficznych. To najlepszy wynik sprzedażowy branży od początku 2022 roku, który nastąpił wbrew wszelkim rynkowym trudnościom.
Głównym motorem napędowym tego zjawiska stała się panika konsumentów wywołana postępującym kryzysem pamięci. Eksplozja zapotrzebowania na układy obliczeniowe dla centrów danych sztucznej inteligencji doprowadziła do potężnych niedoborów modułów RAM i nośników danych, co rykoszetem uderzyło w koszty produkcji układów graficznych.
Klienci, widząc nieustannie drożejący sprzęt i spodziewając się jeszcze drastyczniejszych podwyżek w kolejnych miesiącach, rzucili się do sklepów, by zmodernizować swoje komputery, zanim sytuacja wymknie się całkowicie spod kontroli.
Wzrost stawek na półkach sklepowych jest doprawdy drastyczny i całkowicie oderwał się od sugerowanych cen producentów. Przykładowo, budżetowy model pokroju GeForce RTX 5060 Ti, zapowiadany pierwotnie w kwocie około 429 dolarów, jest dziś praktycznie nieosiągalny za mniej niż 750–800 dolarów.
Z kolei bezkompromisowy flagowiec, czyli GeForce RTX 5090, stał się towarem luksusowym wycenianym przez sprzedawców na co najmniej 5000 dolarów. Nawet tak absurdalne kwoty nie zniechęciły jednak zdesperowanych entuzjastów przed finalizacją zakupów.
W całym tym rynkowym zamieszaniu absolutnym hegemonem pozostaje Nvidia, która zgarnęła dla siebie aż 90 procent udziałów w globalnych dostawach. Choć konkurencyjne propozycje od AMD oferują znacznie bardziej rozsądny stosunek ceny do wydajności i cieszą się uznaniem części użytkowników, dominacja „zielonych” pozostaje nienaruszona.