Call of Duty i inni rywale wdychają kurz. Mocarne wyniki nowej strzelanki pokazują zmiany w branży gier
Studio Bulkhead zaczynało dosyć skromnie, od niszowego Batalion, ale właśnie weszło do pierwszej ligii twórców strzelanek.
Wardogs wciąż się rozpędza, osiągając rezultaty nieosiągalne dla większości gigantów sektora AAA. Wydawało się, że piątkowe 360 tys. graczy to już maksimum możliwości tego shootera, ale ta gra wciąż bije kolejne rekordy frekwencyjne. Wczoraj wieczorem w Wardogs na Steam bawiło się równocześnie ponad 428 tys. osób.
Według szacunków PlayTracker na Steam sprzedało się już 2,42 mln kopii Wardogs. Sama gra nie schodzi z pierwszego miejsca rankingu bestsellerów już od 6 dni (jeszcze w przedsprzedaży tytuł znajdował się na podium). Strzelanka uzyskuje też z każdą godziną wyższą średnią ocen użytkownik. Wardogs startowało 10 września z poziomu ok. 45% na Steam, w związku z przeciążonymi serwerami, ale deweloperom szybko udało się opanować sytuację, co już widać w "w większości pozytywnych recenzjach". Obecnie 79% spośród 49 tys. recenzji użytkowników na Steam zakończonych jest już rekomendacją.
Autorzy Wardogs opublikują dziś o 10:00 patch poprawiający temat używania przeglądarki serwerów. W związku z wdrażaniem łatki serwery będą niedostępne od godziny 10:00 do 11:00.
Dziękujemy za pomoc w osiągnięciu wyniku 400000 graczy jednocześnie. Reakcja na naszą grę całkowicie nas oszołomiła i uwielbiamy patrzeć, jak gracie - głosi komunikat studia Bulkhead.
Wardogs to kolejny już sygnał, że zmieniają się preferencje graczy, którzy znudzili się arcadem znanym z innych shooterów i szukają obecnie poważniejszych klimatów walk. Z bardziej immersyjnym gunplayem i bez tandety dziwacznych strojów i akcesoriów, sprzedawanych w mikrotransakcjach. Więcej na ten temat pisałem tutaj, przy okazji bardzo imponujących wyników Bodycam, które otrzymało ostatnio przełomową aktualizację.
Autorzy Wardogs potwierdzili w zeszłym tygodniu okienko premierowe gry na konsolach.