PlayStation zarobi więcej bez płyt. Sony ma mocny powód, by nie słuchać graczy
Fani PlayStation wciąż mają nadzieję, że zdecydowana krytyka społeczności skłoni Sony do zmiany planów. Gracze nie chcą żegnać fizycznych wydań i liczą, że korporacja ostatecznie wycofa się z kontrowersyjnej decyzji.
PlayStation zamierza jednak od stycznia 2028 roku zakończyć produkcję płyt dla nowych gier. Najnowsza analiza pokazuje, dlaczego Sony może nie być zainteresowane zmianą strategii – rezygnacja z fizycznej dystrybucji ma przynieść firmie konkretne korzyści finansowe.
Według raportu Nikkei Asia, analityk Goldman Sachs Minami Munakata przewiduje, że rezygnacja z produkcji płyt może zwiększyć marżę operacyjną segmentu Game & Network Services aż o 3 punkty procentowe w roku fiskalnym 2028. Dla porównania w FY25 marża operacyjna gamingowego biznesu Sony wynosiła 9,9%.
Zmiana może więc pozwolić PlayStation ponownie osiągnąć marżę przekraczającą 12%, czyli poziom obserwowany w okresie pandemii. Sony mierzy się obecnie z rosnącymi kosztami, między innymi komponentów, więc eliminowanie kolejnych wydatków może mieć bardzo konkretne znaczenie dla wyników całego biznesu.
Trzeba przy tym zwrócić uwagę na terminy. Sony znajduje się obecnie w roku fiskalnym FY26, który zakończy się 31 marca 2027 roku. Produkcja płyt dla nowych gier ma zostać zakończona w styczniu 2028 roku, natomiast wskazany przez analityka FY28 potrwa od 1 kwietnia 2028 do 31 marca 2029 roku. Dopiero wtedy finansowe efekty nowej strategii mają być szczególnie widoczne.
PlayStation może mieć zresztą przed sobą rekordowy okres. Sony oczekuje 660 mld jenów zysku operacyjnego w FY26, na co mają wpłynąć między innymi niższe koszty operacyjne oraz zakończenie części wydatków związanych z przejęciem Bungie.
Dla sympatyków fizycznych wydań nie są to dobre informacje. Jeżeli rezygnacja z płyt faktycznie może zapewnić PlayStation tak wyraźny wzrost rentowności, Sony otrzymuje bardzo mocny finansowy argument, by trzymać się swojego planu. Presja graczy pozostaje, ale korporacja najwyraźniej widzi w przejściu na cyfrową przyszłość konkretne pieniądze.