Rockstar Games to panikarze? Władze "niszczą twórców" przez wycieki GTA 6
Nieustająca seria nieoficjalnych materiałów z Grand Theft Auto VI wywołuje ogromne napięcie w strukturach Rockstar Games.
Do narastającego kryzysu odniósł się Obbe Vermeij, były dyrektor techniczny pracujący w studiu w latach 1995-2009. Weteran branży ocenił, że choć walka z wyciekami leży w bezpośrednim obowiązku kierownictwa, to władze firmy w Nowym Jorku mają tendencję do przesadnych i nadmiernie nerwowych reakcji, które w przeszłości uderzały w szeregowych pracowników niemających żadnego związku z incydentami.
Wewnętrzne procedury bezpieczeństwa wprowadzane po kolejnych wyciekach - w tym restrykcyjny nakaz powrotu do pracy stacjonarnej - stawiają załogę w trudnym położeniu, podczas gdy kolejny anonimowy informator grozi ujawnieniem kluczowych wątków fabularnych.
Firma podjęła agresywne kroki prawne, starając się za wszelką cenę zablokować dystrybucję materiałów w sieci, co zdaniem Vermeija jest w pełni zrozumiałym działaniem ze strony właściciela praw autorskich, lecz nie powinno paraliżować codziennego funkcjonowania zespołu.
Były pracownik studia określił całe zamieszanie mianem burzy w szklance wody, zwracając uwagę na fakt, że przytłaczająca większość odbiorców nie przeszukuje forów w poszukiwaniu spoilerów i nie ma pojęcia o trwających wyciekach. Przypomniał przy tym niesławną aferę wokół ukrytej zawartości w GTA San Andreas (Hot Coffee), która w jego ocenie stanowiła znacznie poważniejsze zagrożenie wizerunkowe i prawne dla spółki, a mimo to nie zdołała zatrzymać rynkowego sukcesu gry.