Rockstar wciąż nie wie, kto stoi za wyciekiem GTA 6. Firma nie jest w stanie zidentyfikować źródła ataku
Sytuacja wokół najnowszych wycieków „GTA 6” robi się coraz poważniejsza. Rockstar wciąż nie zidentyfikował osoby odpowiedzialnej za publikację materiałów ani nie ustalił, w jaki sposób doszło do najnowszego naruszenia zabezpieczeń. Informacje te potwierdzają najnowsze doniesienia dotyczące śledztwa prowadzonego przez firmę.
To szczególnie kłopotliwe, ponieważ do wycieku doszło zaledwie kilka miesięcy przed premierą gry. W sieci pojawiły się nagrania pokazujące m.in. Jasona podczas jazdy po Vice City, walki, korzystania z radia czy lotu samolotem. Niektóre materiały sugerują również dostęp do działającej wersji gry, choć Rockstar nie potwierdził oficjalnie autentyczności wszystkich opublikowanych plików.
Właściciel Rockstar, Take-Two Interactive, podjął już kroki prawne mające pomóc w ustaleniu tożsamości osoby lub osób stojących za wyciekiem. Firma wystąpiła do sądu federalnego z wnioskami dotyczącymi Microsoftu i Discorda, żądając danych mogących doprowadzić do zidentyfikowania CyberLeeka. Chodzi m.in. o informacje dotyczące kont, adresów IP, urządzeń oraz powiązanych usług.
Jednocześnie wiadomo, że Cyberleek dalej działa i monetyzuje nagrania, o czym przeczytać możemy na Reddicie:
CYBERLEEK now taking payments for ad-placements in future GTA VI leaks and custom-made gameplay
by u/ZamnBoii in GamingLeaksAndRumours
Na razie nie wiadomo więc, kto faktycznie uzyskał dostęp do materiałów „GTA 6” ani jak tego dokonał. To istotna różnica względem wycieku z 2022 roku, którego sprawcę ostatecznie zatrzymano. Tym razem Rockstar ponownie musi zmierzyć się z problemem, mimo że po poprzednim incydencie firma znacząco zaostrzyła procedury bezpieczeństwa.
Co ważne, Rockstar nie zamierza na razie zmieniać swoich planów. 27 sierpnia ma odbyć się zapowiadany oficjalny pokaz „GTA 6” w ramach specjalnej prezentacji na Netflixie, a premiera gry nadal planowana jest na 19 listopada 2026 roku.