Były twórca GTA zaskakuje. „Realizm nie jest czymś, do czego należy dążyć w grach”
Grand Theft Auto to od 25 lat seria, która nie tylko zachwyca graczy, ale i przesuwa granice, w tym co można zrobić, aby otwarte światy w grach wydawały się rzeczywiste. Tymczasem według byłego twórcy serii, nie to powinno być najważniejsze.
Cały świat czeka na kolejne GTA, aby przekonać się, co tym razem Rockstar Games zrobił, aby wirtualny odpowiednik prawdziwgo miasta stał się jeszcze bardziej realny i immersyjny. Studio od dawna stale podwyższa poprzeczkę i wyciska ostatnie soki z obowiązujących sprzętów. Jednak się okazuje, nie wszystkie plany twórców udało się zrealizować.
Obbe Vermeij, który był dyrektorem technicznym w Rockstar North od sierpnia 1995 do czerwca 2009 zdradził, że w czasach gdy pracował nad GTA IV, miał to być tytuł z niezwykle żywymi NPC-ami. W trakcie wywiadu dla Edge Magazine były pracownik R* ujawnił, że Leslie Benzies chciał, aby wydany w 2008 roku tytuł miał mieszkańców Liberty City z własnymi planami dnia.
Leslie Benzies chciał, aby wszystkie postacie niezależne w GTA 4 miały własne życie. Miejsce zamieszkania. Harmonogram. Każdego ranka jechałyby do pracy. Pracowaliśmy nad tym przez jakiś czas, ale ostatecznie okazało się to niezwykle problematyczne.
Deweloper przyznał, że problemem nie była tylko przesiadka na konsole siódmej generacji. Oprócz wielu bugów, Vermeij dostrzegł, że system ten nie będzie miał znaczenia dla gry i graczy. Co więcej, doszedł on do wniosku, że realizm w grach nie powinien być celem samym w sobie.
Nie podobał mi się ten pomysł, ponieważ miałem wrażenie, że to nie ma aż takiego znaczenia. Nie było wcale istotne, aby każdy miał harmonogram i własne życie. Właściwie uważam, że z psychologicznego punktu widzenia gracze nie mają nic przeciwko temu, aby postacie NPC były nieco sztuczne i płytkie. Myślę, że wszystko sprowadza się do tego, iż realizm po prostu nie jest czymś, do czego koniecznie trzeba dążyć w grze.