Gears of War ma uzupełnić historię gier, a nie ją powtórzyć. Netflix nie zamierza kopiować
Filmowe Gears of War wciąż znajduje się na wczesnym etapie produkcji, ale twórcy zdradzili, jaką drogą zamierzają podążyć.
Zamiast odtwarzać wydarzenia znane z gier, ekranizacja Netfliksa ma rozbudować całe uniwersum i dostarczyć fanom zupełnie nowych historii.
Producentka Kelly McCormick, która pracuje nad filmem wraz z reżyserem Davidem Leitchem (Bullet Train, Kaskader), przyznała w rozmowie z GamesRadar+, że robią postępy nad scenariuszem, choć na szczegóły jest jeszcze zbyt wcześnie. Podkreśliła jednak, że zespół jest bardzo podekscytowany projektem, zwłaszcza w kontekście zbliżającej się premiery Gears of War: E-Day.
McCormick uważa, że najlepsze adaptacje gier nie powinny być prostym przeniesieniem fabuły na ekran. Jej zdaniem gry często jedynie rozpoczynają opowieść, pozostawiając mnóstwo miejsca na rozwijanie bohaterów, wydarzeń i całego świata. To właśnie tę przestrzeń ma wykorzystać film.
Producentka chce, aby gry i filmy funkcjonowały jako jedno, wzajemnie uzupełniające się uniwersum. Idealnym scenariuszem byłoby stworzenie ekosystemu, w którym gracze poznają część historii podczas rozgrywki, a kolejne wątki odkrywają w kinie. Następne gry mogłyby z kolei rozwijać wydarzenia pokazane na dużym ekranie.
Wcześniej ujawniono, że film opowie o początkach Delta Squad i wojnie ludzkości z Szarańczą. To dobrze współgra z Gears of War: E-Day, którego akcja rozgrywa się 14 lat przed pierwszą odsłoną serii i przedstawia młodych Marcusa Feniksa oraz Dominica Santiago podczas pierwszego ataku Locustów. Jeśli twórcy dotrzymają obietnic, fani mogą otrzymać nie tylko ekranizację, ale nowe, kanoniczne rozdziały jednego z najważniejszych uniwersów Xboxa.