Pokaz GTA 6 Extended Look nie jest dla zasłużonych graczy. Prezentacja ma inny cel
Zaskakująca decyzja o zaprezentowaniu rozszerzonego materiału z Grand Theft Auto VI w pierwszej kolejności na platformie Netflix spotkała się z mieszanymi reakcjami społeczności graczy.
Wielu entuzjastów nie rozumiało, dlaczego fragmenty rozgrywki z najbardziej wyczekiwanej produkcji dekady najpierw trafią do serwisu streamingowego, a na ogólnodostępny serwis YouTube trafią z kilkugodzinnym opóźnieniem. Kulisy tego partnerstwa pokazują jednak, że za nietypowym krokiem stoi przemyślana i dalekosiężna taktyka marketingowa.
Z wyjaśnień szefa Take-Two, Straussa Zelnicka, oraz doniesień analityków wynika, że cała akcja nie została zaprojektowana z myślą o najwierniejszych fanach cyklu i wiernych graczach. Wydawca doskonale wie, że zagorzali gracze i tak kupią tytuł w dniu premiery lub bez problemu zaczekają te parę godzin na darmową publikację w sieci. Głównym celem współpracy z gigantem VOD jest dotarcie do masowego odbiorcy - osób, które nie śledzą na co dzień portali branżowych i pierwotnie wcale nie planowały zakupu gry na start, a które wsiąkną w Grand Theft Auto VI na tyle, że po prezentacji złożą zamówienie na grę.
Netflix dysponuje setkami milionów aktywnych subskrybentów, dla których platforma stała się głównym centrum domowej rozrywki. Umieszczenie materiału z gry bezpośrednio w menu serwisu sprawi, że zapowiedź trafi wprost do widzów oglądających na co dzień seriale i filmy.
Zelnick zasugerował, że sama prezentacja ma przypominać formą odcinek popularnego widowiska, dzięki czemu w naturalny sposób przyciągnie uwagę osób, które w innych okolicznościach przeoczyłyby tradycyjną kampanię w mediach społecznościowych.