Protestujący z Rockstar Games są olewani przez wydawcę GTA 6: "w żaden sposób nie wpłyną oni na premierę gry"
Wokół studia Rockstar Games zrobiło się gorąco za sprawą kontrowersji dotyczących zwolnień pracowników w brytyjskim oddziale firmy i zarzutów o utrudnianie działalności związkowej.
Sprawa ma swój finał w sądzie pracy, po tym jak z Rockstar North zwolniono grupę deweloperów należących do organizacji pracowniczej. Mimo narastającego szumu medialnego i zainteresowania tematem ze strony brytyjskich polityków, kierownictwo wydawcy nie obawia się, że ten obyczajowy kryzys w jakikolwiek sposób wpłynie na jesienną premierę Grand Theft Auto VI.
Główny dowodzący koncernem Take-Two, Strauss Zelnick, publicznie oświadczył, że nie ma najmniejszych obaw co do ewentualnego negatywnego wpływu tej sytuacji na premierę czy wyniki sprzedażowe gry. W swojej wypowiedzi zdecydowanie oddzielił sam proces tworzenia i jakość finalnego produktu od bieżących relacji pracowniczych. Menedżer podkreślił, że firma jest dumna ze swojego podejścia do kadry oraz z warunków, jakie zapewnia tysiącom zatrudnionych na całym świecie specjalistów.
Zelnick odpierał zarzuty, argumentując, że korporacja charakteryzuje się wyjątkowo niskim wskaźnikiem odchodzenia pracowników z pracy, który w przypadku samego Rockstar Games jest wielokrotnie niższy niż średnia w całej branży gier wideo. W jego ocenie świadczy to o stabilności środowiska pracy oraz wysokim poziomie zadowolenia większości zespołu. Zapewnienia te mają na celu uspokojenie inwestorów oraz pokazanie, że wewnętrzne tarcie nie destabilizuje harmonogramu prac nad nadchodzącą produkcją.
Związki zawodowe i poszkodowani deweloperzy patrzą jednak na sprawę zupełnie inaczej, przygotowując się do oficjalnej rozprawy sądowej zaplanowanej na wrzesień.