Czasy świetności Denuvo są oficjalnie za nami? Oczekiwana nowość padła łupem piratów jeszcze przed premierą
Dawny postrach graczy znów nie dał rady. Pomimo obecności Denuvo, Beast of Reincarnation zostało złamane i to przed swoją oficjalną premierą.
Ostatnie tygodnie nie są łatwe dla twórców niegdyś słynnego i budzącego kontrowersję systemu antypirackiego. Coraz częściej można usłyszeć, że produkcje, pomimo wyposażenia w nowe wersje zabezpieczeń, są bardzo szybko rozpracowywane przez crackerów. Tak było chociażby niedawno z 007 First Light, Assassin's Creed Shadows, Mafia: The Old Country czy The First Berserker: Khazan. Jednak w przypadku tych tytułów mieliśmy ze złamaniem po premierze, a tym razem łupem piratów została gra, która swój debiut ma dopiero przed sobą.
Beast of Reincarnation doczekało się już cracka. Wieść ta już się rozpowszechniła i została podana nie tylko przez członków serwera Discord DODI Repacks, ale też trafiła na tematyczne subreddity ( r/Piracy, r/PiratedGames), choć aktualnie nie wiadomo, w jaki sposób produkcja trafiła tak szybko do osób zajmujących się crackowaniem. Niewykluczone, że za taki stan rzeczy odpowiada fakt, iż od niedawna jest dostępny preload gry.
Jednak co istotne, piraci dostali w swe ręce wersję nieposiadającą day 1 patcha. Wskazują na to niejednoznaczne opinie o wydajności – jedni twierdzą, że tytuł uruchomiony na handheldzie ROG Ally X w 1080p na średnich ustawieniach działa w stabilnych 30-40 klatkach i to bez kompilacji shaderów, która się nie pojawiła po uruchomieniu aplikacji, a miłośnicy grania na PC w 4K mają pewne zastrzeżenia.
Strefa wprowadzająca działa z prędkością około 30-40 kl./s na średnich ustawieniach w rozdzielczości 1080p. Jak dotąd nie spadła poniżej 30 kl./s. Na początku nie było kompilacji shaderów, ale jak dotąd nie napotkałem żadnych zacięć, hmm. I wygląda świetnie! Dobra ścieżka dźwiękowa.
Gra działa jak śmieć. Średnio 70-80 kl./s z jakością ultra DLSS i maksymalnymi ustawieniami 4K z kartą graficzną 9800x3D i 5070ti. Brak opcji generowania klatek
Tak czy inaczej, wygląda na to, że czasy świetności Denuvo Anti-Tamper są już za nami. Co więcej, to może być kolejny argument za tym, że to początek końca tego systemu i duzi wydawcy powinni zacząć się zastanawiać, czy warto inwestować w program, który nie gwarantuje już długotrwałej ochrony.