007 First Light mogło wyglądać zupełnie inaczej. Twórcy ujawniają, co wycięli z gry
Choć James Bond od lat kojarzy się z niezwykłymi gadżetami, twórcy 007 First Light świadomie postanowili ograniczyć ich liczbę.
Jak ujawnili deweloperzy z IO Interactive, podczas produkcji testowano znacznie bardziej zwariowane pomysły, jednak ostatecznie uznano, że sprawiają, iż kultowy agent bardziej przypomina Inspektora Gadżeta niż profesjonalnego szpiega.
Tom Marcham przyznał, że na wczesnym etapie prac w grze pojawiły się wyjątkowo nietypowe wynalazki. Wśród nich znalazła się między innymi łódź podwodna stylizowana na aligatora, szkockie dudy pełniące funkcję miotacza ognia czy przenośny odtwarzacz stereo ukrywający wyrzutnię rakiet. Po przetestowaniu tych pomysłów zespół doszedł jednak do wniosku, że zamiast budować klimat, wywołują one raczej niezamierzony efekt komediowy.
Jak tłumaczy Marcham, twórcy chcieli zachować bardziej realistyczny ton gry i uniknąć sytuacji, w której Bond nieustannie korzysta z coraz bardziej absurdalnych urządzeń. Zamiast tego postawiono na klasyczne wyposażenie szpiegowskie, które ma wspierać taktyczne podejście do misji i lepiej współgrać z charakterem głównego bohatera. Ta decyzja wpłynęła również na większy nacisk położony na walkę wręcz.
Nie oznacza to jednak, że gadżety znikną z gry na dobre. IO Interactive zapowiada dalsze eksperymentowanie z nowymi narzędziami, które mają zwiększyć regrywalność i zaoferować graczom więcej sposobów na wykonywanie zadań. Studio podkreśla, że chce rozwijać ten element w taki sposób, aby pozostał zgodny z wizją Jamesa Bonda i nie zaburzał klimatu produkcji.
007 First Light okazało się jednym z największych sukcesów 2026 roku - gra sprzedała się w liczbie 1,5 miliona egzemplarzy w ciągu pierwszej doby od premiery. IO Interactive planuje rozwijać tytuł przez co najmniej rok, przygotowując nowe wyzwania, ulepszenia, tryb New Game Plus, tryb fotograficzny oraz fabularne rozszerzenie poświęcone postaci Bawmy, granego przez Lenny’ego Kravitza.