Koniec tanich iPhone'ów w tym roku! Apple zmusza nas do zakupu wersji Pro, a ceny poszybują w kosmos
Tegoroczna jesienna konferencja Apple przyniesie ważną wiadomość - w ofercie zabraknie podstawowego modelu iPhone 18. Zamiast tego producent w pełni skupi się na piekielnie drogich wariantach iPhone 18 Pro oraz iPhone 18 Pro Max, dorzucając do pieca długo wyczekiwany, pierwszy składany smartfon w historii marki, czyli iPhone Fold.
Tańszy wariant "osiemnastki" trafi na rynek dopiero na początku przyszłego roku, debiutując u boku modeli iPhone Air 2 oraz budżetowego iPhone'a 18e. Dlaczego Apple zdecydowało się na tak drastyczny krok? Odpowiedź rynkowych analityków jest brutalna: chodzi o zmaksymalizowanie zysków w czasach sprzętowego kryzysu.
Cała branża technologiczna ugina się obecnie pod ciężarem gigantycznych podwyżek cen pamięci DRAM, ale analitycy z firmy Citi nie mają złudzeń - Apple wyjdzie z tego obronną ręką. Chociaż dyrektor generalny Tim Cook niemal wprost przyznał, że utrzymanie dotychczasowych cen jest na dłuższą metę niemożliwe, podwyżki za warianty z dopiskiem "Pro" wydają się wręcz nieuniknione.
Eksperci finansowi twierdzą jednak, że popyt na urządzenia z najwyższej półki jest na tyle odporny, że klienci i tak bez wahania sięgną głębiej do portfeli. Nawet jeśli z zewnątrz nowe flagowce będą wyglądać niemal identycznie jak ich poprzednicy, długa lista ukrytych pod maską ulepszeń ma przekonać konsumentów, że sprzęt jest wart każdej wydanej złotówki. Co ciekawe, w utrzymaniu rekordowych marż firmy ma pomóc także astronomicznie drogi iPhone Fold, który mocno podbije średnią cenę sprzedaży urządzeń z logo nadgryzionego jabłka.
Znany analityk Ming-Chi Kuo sugerował niedawno, że Apple mogłoby wziąć koszty sprzętowych podwyżek na siebie, amortyzując je za pomocą gigantycznych i stale rosnących zysków z prężnie rozwijającego się działu usług. Niestety, historia ostatnich premier wyraźnie pokazuje, że firma z Cupertino nie ma w zwyczaju oszczędzać swoich klientów. Zapłacimy więcej, a Apple doskonale wie, że jesteśmy na to gotowi.
Co najciekawsze, to wcale nie sztuczna inteligencja będzie głównym powodem, dla którego rzucimy się do sklepów po nowe modele. Zdaniem ekspertów z Citi, szumnie zapowiadane pakiety Apple Intelligence w najbliższym czasie wcale nie wywołają masowej fali wymiany smartfonów na nowsze. Doskonale potwierdza to chociażby niedawny sukces ubiegłorocznego iPhone'a 17 w Chinach, który sprzedawał się tam w milionach egzemplarzy jeszcze przed odblokowaniem funkcji AI przez lokalne władze.
Ostatecznie jednak nowa, inteligentna asystentka Siri i tak przyniesie firmie złote góry w ujęciu długoterminowym. Zwiększone zaangażowanie użytkowników w ekosystem naturalnie przełoży się na kolejne wzrosty przychodów z usług - zwłaszcza, jeśli Apple po cichu szykuje dla nas płatny plan subskrypcyjny za dostęp do zaawansowanych funkcji sztucznej inteligencji.