GTA 6 za ponad 800 zł zniszczyłoby branżę gier. Wydawca gry w końcu mówi z sensem

Gry
436V
GTA 6
Michał Porębski | Dzisiaj, 10:34
PS5 XSX|S
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źrodeł Google

Wokół nadchodzącej premiery Grand Theft Auto VI narasta coraz większe napięcie, a oliwy do ognia dolał znany analityk technologiczny Ben Thompson. Występując w programie biznesowym TBPN, wysunął on niezwykle śmiałą i kontrowersyjną tezę, według której Rockstar Games powinno wycenić swoją najnowszą produkcję na aż 200 dolarów, co w przeliczeniu daje ponad 800 złotych za wersję podstawową.

Thompson argumentuje, że gra jest szczytowym osiągnięciem tradycyjnego, ludzkiego rzemiosła, tworzonym przez lata przed masowym wejściem sztucznej inteligencji do branży, i jako takie „unikalne dzieło” powinna kosztować znacznie więcej niż obecne standardowe tytuły.

Dalsza część tekstu pod wideo

Ta nietypowa propozycja spotkała się jednak z falą krytyki, ponieważ w rzeczywistości próbuje ona przełożyć na wyższą cenę najgorsze patologie współczesnego tworzenia gier wideo. Analityk, uzasadniając rzekomą ogromną wartość produkcji, powołał się na krążące w sieci analizy fanów, którzy liczyli niedopałki papierosów pod biurami Rockstar, by oszacować poziom stresu i nadgodzin deweloperów.

Przeliczanie destrukcyjnego dla zdrowia pracowników zjawiska crunchu (czyli pracy ponad siły) na prestiż i wyższą kwotę na sklepowych półkach budzi ogromny sprzeciw etyczny - cierpienie i wycieńczenie twórców nigdy nie powinno być traktowane jako luksusowy dodatek, za który konsument ma dopłacać.

Sceptycy pomysłu słusznie zauważają również, że ewentualne podniesienie ceny do tak kuriozalnego poziomu wcale nie przełożyłoby się na lepsze warunki bytowe samych autorów gry. Choć zamówienia przedpremierowe na GTA VI wygenerowały miliard dolarów przychodu w zaledwie godzinę, działający w studiu związek zawodowy wciąż musi walczyć o podstawowe prawa pracownicze, równe płace bez względu na płeć czy po prostu o możliwość odbycia rozmów z zarządem.

Twierdzenie, że gigantyczny narzut cenowy trafi do kieszeni zmęczonych programistów i grafików, jest w obecnych realiach korporacyjnych zwykłą mrzonką.

Przeciwko tak radykalnemu podrożeniu rozgrywki opowiada się nawet sam szef wydawnictwa Take-Two, Strauss Zelnick. Choć kieruje firmą nastawioną na maksymalizację zysków, publicznie tonuje on nastroje i zaznacza, że celem wydawcy jest zawsze dostarczenie graczom wartości znacznie przewyższającej żądaną kwotę.

Zelnick zdaje sobie sprawę z tego, jak niebezpieczne dla całego rynku byłoby przekroczenie tak drastycznej granicy cenowej. Gdyby bowiem GTA VI z powodzeniem sprzedawało się po 200 dolarów, w ślad za nim natychmiast poszliby inni wydawcy, windując ceny corocznych edycji gier sportowych czy strzelanek do poziomów zupełnie nieakceptowalnych dla przeciętnego gracza.

Trzeba jednak pamiętać, że wydawca GTA 6 ustalił pułap na początku dziewiątej generacji konsol na ceny rzędu 349 zł, a obecnie stoi za "zniszczeniem płyt" w pudełkowych edycjach gier.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źrodeł Google
Źródło: Gamerant

Komentarze (29)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper