Wyszła cała prawda o marce Ryse! Microsoft spowodował wycięcie ponad połowy zawartości Son of Rome
Kulisy powstawania Ryse: Son of Rome, jednego z najgłośniejszych tytułów startowych na konsolę Xbox One, rzucają zupełnie nowe światło na to, dlaczego ta imponująca wizualnie produkcja nigdy nie doczekała się kontynuacji.
Z najnowszych relacji byłych pracowników studia Crytek wynika, że aby zdążyć na premierę sprzętu Microsoftu, deweloperzy musieli poddać się morderczemu crunchowi i wyciąć z pierwotnego projektu aż dwie trzecie zaplanowanej zawartości. W efekcie gracze otrzymali niezwykle liniową i zaledwie sześciogodzinną przygodę.
Twórcy godzili się jednak na te bolesne kompromisy, będąc głęboko przekonanymi, że rzymska opowieść stanie się fundamentem pod nową, potężną franczyzę, która w planach Microsoftu miała być rynkowym odpowiednikiem serii Assassin’s Creed.
Ambicje deweloperów sięgały znacznie dalej niż powtarzalna walka w realiach starożytnego Rzymu. W kolejnych odsłonach uniwersum miało diametralnie zmienić otoczenie - pod uwagę brano między innymi realia feudalnej Japonii oraz najazdy Wikingów. Twórcy chcieli odejść od korytarzowej struktury poziomów na rzecz bardziej otwartego świata, inspirowanego mechanikami, które lata później zobaczyliśmy w God of War z 2018 roku.
Planowano wprowadzenie sekwencji z prowadzeniem pojazdów, sieciowych potyczek wieloosobowych, a także znacznie bardziej skomplikowanych taktyk wojennych. Kontynuacje miały też rozwinąć ukryty w pierwszej części motyw rzymskich bóstw manipulujących śmiertelnikami, adaptując go do mitologii innych kultur.
Co najciekawsze, okazuje się, że Microsoft nigdy oficjalnie nie anulował planowanych sequeli Ryse. Prace nad kolejnymi częściami po prostu z dnia na dzień wygaszono, gdy pierwowzór okazał się finansowym i wizerunkowym rozczarowaniem. Przedstawiciele amerykańskiej korporacji byli początkowo zachwyceni całą koncepcją uniwersum, określając ją jako jeden z najbardziej spójnych i przemyślanych projektów, jakie kiedykolwiek im przedstawiono.
Gigant z Redmond podjął nawet próby odkupienia praw autorskich do marki na własność, jednak Crytek stanowczo odmówił sprzedaży swojej własności intelektualnej.
Ten brak porozumienia ostatecznie przypieczętował losy serii. Microsoft nie zamierzał finansować drogich kontynuacji marki, do której nie posiadał pełnych praw, z kolei niemieckie studio nie chciało tworzyć gier pod dyktando zewnętrznego wydawcy.