Steam Machine niczym Xbox 360? Czerwona linia śmierci przypomina "Red Ring of Death"
Steam Machine dopiero trafia do pierwszych użytkowników, a w sieci już pojawił się przypadek, który boleśnie przypomina jedną z najczarniejszych legend ery Xboxa 360. Jeden z graczy poinformował, że jego nowy sprzęt Valve przestał działać po zaledwie kilkudziesięciu minutach użytkowania, wyświetlając charakterystyczny czerwony pasek. Społeczność błyskawicznie ochrzciła problem mianem RLOD - Red Line of Death.
Właściciele Xboxa 360 doskonale pamiętają RROD, czyli Red Ring of Death. Czerwony pierścień śmierci stał się symbolem wielkiej awarii sprzętowej Microsoftu, która przez lata wracała w branżowych dyskusjach jako ostrzeżenie przed zbyt gorącym, zbyt ciasnym i zbyt pospiesznie zaprojektowanym hardware’em. PlayStation 3 miało z kolei swój YLOD, czyli Yellow Light of Death. Teraz Valve, choć nie mówimy tutaj o klasycznej konsoli, lecz o salonowym PC ze SteamOS, doczekało się własnego złowrogo brzmiącego skrótu.
Sprawę nagłośnił użytkownik Reddita, który opublikował zdjęcie swojego Steam Machine z czerwonym paskiem na froncie urządzenia. Według jego relacji sprzęt działał przez około 20 minut. Gracz zdążył uruchomić No Man’s Sky, a następnie zainstalował dostępną aktualizację. Po tym Steam Machine miał się całkowicie zablokować - bez obrazu na monitorze i bez możliwości normalnego uruchomienia systemu.
Najbardziej niepokojące jest jednak to, że nie wygląda to na zwykły błąd oprogramowania. Valve przygotowało bowiem oficjalną rozpiskę sygnałów LED dla Steam Machine, a różne wzory czerwonego podświetlenia wskazują różne typy awarii. W tym konkretnym przypadku pasek pojawiający się od środka w stronę prawej części urządzenia odpowiada błędowi GPU. Innymi słowy: system wykrywa problem z układem graficznym.
To istotne, bo Steam Machine nie jest zwykłym desktopem, w którym użytkownik otwiera obudowę, wypina kartę graficzną i wkłada nową. Sprzęt Valve korzysta z mocno zintegrowanej konstrukcji, a GPU jest elementem przylutowanym do płyty. Dla przeciętnego użytkownika nie jest to więc naprawa w stylu „wymienię część i gramy dalej”. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem pozostaje kontakt ze Steam Support, naprawa gwarancyjna albo wymiana całej jednostki.
Na razie trzeba jednak bardzo wyraźnie zaznaczyć - mówimy o pojedynczym, nagłośnionym przypadku, a nie o potwierdzonej wadzie całej serii. Na ten moment pozostaje czekać na reakcję Steam Support oraz kolejne raporty od pierwszych użytkowników. Steam Machine nadal może być udanym sprzętem, ale start z własnym „czerwonym paskiem śmierci” to zdecydowanie nie jest obrazek, który Valve chciało zobaczyć kilka dni po pierwszych dostawach.