Wymuszane nadgodziny, brak wypłat na czas, śmieszne premie... tak ma wyglądać praca przy GTA 6
Nadchodząca premiera Grand Theft Auto VI generuje gigantyczne zyski jeszcze przed oficjalnym debiutem – doniesienia o przekroczeniu miliarda dolarów z samej przedsprzedaży elektryzują całą branżę. Jednak w cieniu tego ogromnego sukcesu finansowego rozgrywa się poważny kryzys wizerunkowy.
Członkowie związku zawodowego Rockstar Game Workers Union wysunęli pod adresem szefostwa bardzo ciężkie zarzuty. Deweloperzy oskarżają studio o zmuszanie do nadmiernej pracy, niesprawiedliwe dysproporcje w zarobkach oraz fatalny system premiowy, który zupełnie nie odzwierciedla doskonałej kondycji finansowej firmy.
Najbardziej poruszające informacje dotyczą legendarnego już w tej korporacji zjawiska tzw. „crunchu”, czyli przymusowych nadgodzin. Anonimowi pracownicy ujawnili, że kultura wycieńczającej pracy jest tak głęboko zakorzeniona w strukturach firmy, iż odpowiednie zapisy zmuszające do rezygnacji z podstawowych limitów czasu pracy są wpisywane bezpośrednio do standardowych umów deweloperów.
W efekcie programiści i projektanci spędzają w biurach znacznie więcej czasu, niż przewiduje normalny wymiar obowiązków, stając się zakładnikami systemu, który oficjalnie miał zostać w studiu zlikwidowany.
Oliwy do ognia dolewa fakt, że system wynagrodzeń i bonusów pozostaje całkowicie nietransparentny. Pracownicy skarżą się na ogromne, trudne do wyjaśnienia różnice w pensjach pomiędzy poszczególnymi działami studia. Co więcej, dodatki finansowe, które przy tak gigantycznych zyskach ze sprzedaży gier powinny być dla załogi bardzo wysokie, w rzeczywistości okazują się zaskakująco niskie i niesatysfakcjonujące.
Sytuacja ta bezpośrednio uderza w niedawne zapewnienia kierownictwa wydawnictwa Take-Two, które publicznie deklarowało, że problem morderczych nadgodzin w ich studiach został definitywnie rozwiązany.