Ostry humor już jest w GTA 6. Gracze: "czyżby Rockstar śmiał się z nabywców Ultimate Edition?"
Uruchomienie przedsprzedaży Grand Theft Auto VI wywołało w sieci ogromną dyskusję, nie tylko ze względu na ogromne oczekiwania wobec gry, ale również przez jej kontrowersyjną politykę cenową. Standardowe wydanie wyceniono na niespotykane wcześniej 80 dolarów, a bogatsza edycja Ultimate, zawierająca głównie cyfrowe dodatki i kosmetykę, kosztuje aż sto dolarów.
Część graczy zaczęła głośno krytykować te kwoty, a oliwy do ognia dolała niedawna publikacja kilkudziesięciu nowych zrzutów z ekranu. Społeczność dopatrzyła się na jednym z nich ukrytego przekazu, który natychmiast wywołał burzę w mediach społecznościowych.
Na grafice prezentującej ekskluzywne ubrania z droższego wydania, czujni fani dostrzegli małą naklejkę umieszczoną na drewnianej skrzyni, obok której stoi główna bohaterka, Lucia. Widnieje na niej wymowny napis nawołujący do „kupowania kolejnych bezużytecznych gratów”.
Część bardziej radykalnych odbiorców zinterpretowała ten detal jako bezczelny gest ze strony Rockstar Games i celowe wyśmiewanie osób, które zdecydowały się wydać dodatkowe pieniądze na wersję Ultimate. Oburzenie podsycił fakt, że część zablokowanej za paywallem zawartości zdaniem graczy powinna znaleźć się w podstawowej wersji gry.
Analitycy i weterani serii studzą jednak te emocje, przypominając, że takie stawianie sprawy ignoruje fundamentalny fundament, na którym od lat budowana jest cała marka. Grand Theft Auto od swoich skromnych początków było przede wszystkim bezkompromisową, brutalną satyrą na amerykański konsumpcjonizm, zachodni kapitalizm oraz pogoń za statusem materialnym.
W poprzednich odsłonach cyklu roiło się przecież od fikcyjnych, prześmiewczych reklam banków, restauracji fast-food czy luksusowych marek, które w dosadny sposób kpiły z mechanizmów rządzących nowoczesnym społeczeństwem.