Błędy w konfiguracji. Dlaczego Steam Machine jest tak słaby?
Najnowsze urządzenie stacjonarne od Valve, mające ambicje rzucić wyzwanie tradycyjnym konsolom, mierzy się z poważną falą krytyki ze strony ekspertów technicznych. W rozmowie z prestiżowym kanałem Digital Foundry inżynierowie firmy, Pierre-Loup Griffais oraz Yazan Aldehayyat, oficjalnie potwierdzili niepokojące doniesienia dotyczące specyfikacji sprzętowej Steam Machine.
Okazuje się, że część wyprodukowanych egzemplarzy trafiła na rynek ze znacznie gorszą konfiguracją pamięci operacyjnej, niż pierwotnie planowano. Zamiast optymalnego i wydajnego układu dwukanałowego (dwie kości po 8 GB RAM), wewnątrz niektórych urządzeń zamontowano tylko jeden moduł DDR5 o pojemności 16 GB.
Przedstawiciele Valve tłumaczą ten krok brutalną rzeczywistością i problemami w globalnym łańcuchu dostaw. W trakcie masowej produkcji zdobycie odpowiedniej liczby mniejszych modułów pamięci DDR5 SODIMM okazało się niewykonalne, ponieważ fabryki masowo przerzuciły się na produkcję kości o wyższych pojemnościach.
Aby nie wstrzymywać dostaw, zdecydowano się na zamontowanie pojedynczej kości DDR5-5600 działającej w trybie jednokanałowym (single-channel). Choć twórcy uspokajają, że w codziennym użytkowaniu różnice nie są drastyczne, to z punktu widzenia czystej architektury komputerowej takie rozwiązanie mocno ogranicza przepustowość danych i bezpośrednio dławi potencjał urządzenia.
W praktyce oznacza to, że wydajność urządzenia zależy w dużej mierze od ogrywanego tytułu. Gry, które mocno obciążają kartę graficzną i działają w wysokich rozdzielczościach (np. 4K), nie ucierpią drastycznie przez to potknięcie. Prawdziwy problem pojawia się jednak przy zaawansowanych pozycjach stawiających ogromne wymagania przed procesorem i pamięcią RAM.
Gracze uruchamiający potężne gry RPG, symulatory czy strategie - takie jak Baldur’s Gate 3, Dragon’s Dogma 2, Crimson Desert, Cities: Skylines czy Factorio - muszą liczyć się z widocznymi spadkami płynności animacji. W tych wymagających produkcjach brak dodatkowego pasma przepustowości, jakie gwarantuje tryb dwukanałowy, staje się wąskim gardłem całego systemu.
Na szczęście Valve nie zamierza zostawiać użytkowników z tym problemem na lodzie i wzorem konsoli Steam Deck stawia na pełną transparentność oraz łatwość naprawy. Korporacja zapowiedziała już publikację oficjalnych materiałów wideo przedstawiających bezpieczny demontaż obudowy, a także nawiązanie ponownej współpracy z popularnym serwisem iFixit. Dzięki temu na rynku pojawią się oficjalne części zamienne oraz szczegółowe instrukcje krok po kroku.