Katastrofa w Bungie? Studio PlayStation może stracić nawet 50% twórców
Twórcy Destiny i Marthonu mają przejść ogromne zmiany. Bungie na przestrzeni ostatnich lat znacząco urosło, jednak brak sukcesów miało spowodować duże problemy.
Bungie w ostatnich dniach zapowiedziało koniec dużego wsparcia dla Destiny 2, ale najważniejsze pytanie brzmi: co dalej? Studio aktualnie nie rozwija Destiny 3 i ma skupić swoje siły na Marathonie. Jason Schreier już wcześniej informował, że twórcy Destiny mogą zmierzyć się ze znaczącymi zwolnieniami. Teraz pojawiły się jeszcze mocniejsze doniesienia.
Według francuskiego dziennikarza Sylvaina Trinela Bungie może latem przejść przez masową redukcję zatrudnienia. Informator podkreśla, że podchodzi do sprawy ostrożnie, ale słyszy o bardzo dużej skali planowanych cięć, które miałyby dotknąć zarówno stałych pracowników, jak i osoby zatrudnione na kontraktach.
A jakby tego było mało, Bungie powinno spodziewać się masowych zwolnień tego lata. Podchodzę do tego ostrożnie, ale słyszę o co najmniej 50% załogi dotkniętej cięciami, zarówno pracowników stałych, jak i kontraktowych, po zakończeniu Destiny 2 i w związku z sytuacją Marathona.
Jeśli te informacje się potwierdzą, mówimy o prawdziwym trzęsieniu ziemi. Ostatnie publicznie podawane dane wskazywały, że Bungie zatrudnia około 800 osób. Redukcja obejmująca połowę zespołu mogłaby więc oznaczać utratę nawet 400 stanowisk i drastyczne zmniejszenie skali działalności studia.
Sytuacja jest szczególnie niepokojąca, ponieważ Bungie przez lata znacząco urosło, rozwijając Destiny 2 jako jedną z największych gier-usług na rynku. Problem w tym, że studio nie przygotowało na czas Destiny 3, a Marathon nadal musi udowodnić, że potrafi przyciągnąć dużą społeczność. Brak nowego pewniaka w portfolio może teraz bardzo mocno odbić się na całej firmie.
Sylvain Trinel już wcześniej ostrzegał, że branżę gier może czekać kolejna fala bardzo bolesnych decyzji. Według niego problemy Microsoftu to dopiero początek większego kryzysu, który ma dotknąć także inne znane studia oraz wydawców. Dziennikarz wspominał między innymi o Don’t Nod, Quantic Dream, a także o konieczności uważnego obserwowania sytuacji w id Software, Bethesda Game Studios czy BioWare.