Xbox opuszcza łajbę o nazwie PS5. PC-towcy w strachu, ale niepotrzebnie
Ostatnie tygodnie przyniosły potężne trzęsienie ziemi w strukturach Microsoftu. Nowa dyrektor generalna marki Xbox, Asha Sharma, wprowadza radykalne reformy, które mają przywrócić marce dawny blask - w tym anulowanie narzędzi sztucznej inteligencji Copilot oraz obniżenie cen abonamentu Xbox Game Pass.
Jednak jej niedawna zapowiedź, w której określiła nadchodzący megahit Gears of War: E-Day mianem „tytułu ekskluzywnego dla konsoli Xbox”, wywołała ogromną panikę wśród posiadaczy komputerów osobistych. Pojawiły się poważne obawy, że Amerykanie chcą powrócić do dawnych czasów, gdy na pecetowe wersje flagowych hitów z konsoli trzeba było czekać długimi miesiącami.
Na szczęście czarne scenariusze zostały oficjalnie i kategorycznie zdementowane przez najwyższe kierownictwo firmy. Dyrektor ds. zawartości (CCO) w Xbox, Matt Booty, w wywiadzie dla magazynu GameInformer uspokoił społeczność i doprecyzował słowa nowej szefowej.
Wyjaśnił on, że agresywna polityka wyłączności dotyczy wyłącznie bezpośredniej rywalizacji na rynku konsolowym z Sony i nie obejmuje platformy PC. Wszystkie zapowiedziane superprodukcje będą w dalszym ciągu trafiać w dniu swojej premiery do dotychczasowych sklepów cyfrowych na komputerach oraz do usługi grania w chmurze Xbox Cloud Streaming.
Dla milionów graczy, którzy nie posiadają w domach konsoli Xbox Series X, to fantastyczna wiadomość. Oznacza to, że w nadchodzące hity, na czele z nowymi przygodami w uniwersum Gears of War oraz baśniowym Fable, będzie można zagrać od pierwszego dnia na własnych komputerach. Choć nastroje fanów uległy widocznej poprawie, przed Microsoftem wciąż niezwykle wyboista droga