Yellowstone i inne seriale Taylora Sheridana doczekają się gier wideo? Paramount nie ukrywa swoich zamiarów
Fani Yellowstone mogą spodziewać się tego, że prędzej czy później jedne z największych hitów wytwórni Paramount ostatnich lat zawitają do świata gier. Szef nowopowstałego oddziału nie ukrywa, że chciałby stworzyć wirtualne ranczo Duttonów.
Yellowstone to dziś nie jest już tylko serial, a pełnoprawna franczyza, która stała się flagowcem Paramount. Dlatego gdy niedawno amerykański konglomerat zainwestował mocniej w branżę gamingową i utworzył nową grupę Paramount Games Studio, której zadaniem jest m.in. przenoszenie najważniejszych marek do świata gier, naturalnie można było zacząć się zastanawiać czy uniwersum Taylora Sheridana wejdzie na nowy teren.
Odpowiedzi na powyższe pytanie udzielił Shawn Kittelsen, szef działu kreatywnego i produkcji. Przedstawiciel gamingowego oddziału w rozmowie z redaktorem serwisu Polygon przyznał, że Yellowstone i inne dzieła Taylora Sheridana są wśród tych, których wprowadzenie do branży jest mocno rozważane.
Wszystkie tytuły z serii Yellowstone i im pokrewne jak Landman czy Tulsa King, są dla nas priorytetami.
Jednocześnie wiceprezes Paramount Games Studio podtrzymał deklarację Tony'ego Driscolla. Mianowicie, zespół nie zamierza odcinać kuponów od swoich flagowych produkcji.
Nie jesteśmy brand managerami ani nie zajmujemy się pozyskiwaniem wartości z własności intelektualnej. Jesteśmy strażnikami kultury, a te historie, postacie i światy znaczą coś dla fanów, którzy inwestują w nie tak dużo czasu i pieniędzy. Musimy uszanować tę relację, inaczej ich stracimy.
Jeśli zaczniemy bezmyślnie licencjonować wszystko, co się da, tylko po to, żeby odhaczyć wszystkie punkty i napełnić kasę, ludzie się zorientują i tak naprawdę nie osiągniemy sukcesu, na jaki nas stać. Ale jeśli będziemy budować filar po filarze, znajdować odpowiednich partnerów i tworzyć odpowiednie gry dla odbiorców, myślę, że możemy osiągnąć ogromny sukces.
Wszystko musi wynikać z perspektywy gracza, z podejścia nastawionego na fana. Jesteśmy znacznie bardziej selektywni w kwestii naszych partnerów, ponieważ nie chcemy, aby wszystko, co robimy, było strzelaniem na oślep. Jak zawsze powtarzamy: chcemy precyzyjnych uderzeń, a nie strzelania na oślep.