Sony może zmienić zdanie w sprawie Destiny 3! Ponad milion graczy wróciło do gry
Choć Bungie oficjalnie zamyka wieloletni rozdział historii Destiny 2, społeczność pokazała, że marka wciąż ma ogromną siłę.
Premiera aktualizacji Monument of Triumph przyciągnęła tak wielu graczy, że serwery gry zaczęły mieć poważne problemy z obsługą ruchu.

Według danych serwisu Popularity Report, 10 czerwca w Destiny 2 bawiło się łącznie ponad milion graczy na wszystkich platformach. To wynik, którego produkcja nie osiągnęła od ponad roku i jednocześnie imponujące osiągnięcie dla tytułu mającego już niemal dziewięć lat na karku.
Tak ogromny napływ użytkowników szybko odbił się na infrastrukturze Bungie. Wielu graczy zgłaszało problemy z logowaniem, pojawiające się komunikaty błędów, a nawet wyrzucanie z rozgrywki. Studio musiało błyskawicznie reagować, stabilizując sytuację i przeprowadzając dodatkowe prace konserwacyjne na serwerach.
[#Destiny2Game] UPDATE: We have identified the cause of today's server issues and have made progress developing a fix. The hotfix will be released as soon as possible once testing is complete and the fix is verified.
— Bungie Server Status (@BNGServerStatus) June 10, 2026
Another update will be provided once a release timeline has…
Nie był to jednak przypadek. Społeczność Destiny celowo postanowiła zjednoczyć się przy premierze ostatniej dużej aktualizacji, chcąc wysłać jasny sygnał do Sony. W ostatnich tygodniach pojawiały się petycje dotyczące stworzenia Destiny 3, a fani regularnie przypominali o marce podczas wydarzeń PlayStation. Masowy powrót do gry miał pokazać, że zainteresowanie serią wciąż pozostaje bardzo duże.
Czy taki pokaz siły wpłynie na decyzje Sony? Tego obecnie nie wiadomo. Trudno jednak ignorować fakt, że niemal dekadę po premierze Destiny 2 potrafiło zgromadzić ponad milion aktywnych graczy w ciągu jednego dnia. Jeśli japoński gigant szuka argumentów za kontynuowaniem marki, społeczność właśnie dostarczyła mu jeden z najmocniejszych od lat. Destiny 3 nadal pozostaje w sferze spekulacji, ale po ostatnich wydarzeniach temat z pewnością nie zniknie tak szybko.