Dlaczego koń Geralta z Wiedźmina 3 to Płotka? Nic lepszego dziś się nie dowiecie
Najnowsza książka Andrzeja Sapkowskiego, „Rozdroże Kruków”, rzuca zupełnie nowe światło na początki wiedźmińskiego fachu Geralta z Rivii.
Choć chronologicznie jest to pierwsza przygoda białowłosego zabójcy potworów (dzieje się tuż po opuszczeniu przez niego Kaer Morhen), to właśnie w niej autor zdecydował się zamknąć trwającą dekady dyskusję fanów. Dzięki angielskiemu tłumaczeniu powieści dowiedzieliśmy się wreszcie, jakie konkretne zdarzenie sprawiło, że Geralt ochrzcił swojego konia imieniem Płotka i pozostał mu wierny przy każdym kolejnym wierzchowcu.
Wszystko zaczęło się od pechowego zbiegu okoliczności na samym początku wiedźmińskiego szlaku. Podczas gdy młody Geralt toczył rozmowę o rakach w nadrzecznej restauracji, został zmuszony do walki z potworem zwanym mamutakiem. W bitewnym zamieszaniu ktoś wykorzystał okazję i ukradł jego pierwszego konia. Kiedy wiedźmin udał się do lokalnego hodowcy po nowe zwierzę, odmówił przyjęcia ogiera, upierając się przy klaczy. To właśnie wtedy padły słowa, które na zawsze zmieniły nazewnictwo w stajniach Białego Wilka.
Zdziwiony wyborem Geralta hodowca, próbując namówić go na potężniejszego konia, użył rybiego porównania. Stwierdził, że oferuje mu klacze niczym dorodne szczupaki, a wiedźmin uparł się na „małą płotkę”. Co ważne dla fanów anglojęzycznych, tekst potwierdza, że imię pochodzi od ryby (płoci), a nie od karalucha, co bywało mylące w tłumaczeniach na inne języki.
Geraltowi to ironiczne porównanie najwyraźniej tak bardzo przypadło do gustu, że postanowił nazywać Płotką każdą następną klacz, na której siodło kładł przez resztę swoich dni.