Ubisoft odnosi się do wielkich tarapatów z Assassin's Creed Hexe: "to standardowa procedura"
Wokół najbardziej tajemniczego projektu z serii Assassin’s Creed, znanego pod kryptonimem Hexe, zrobiło się ostatnio wyjątkowo głośno, ale nie z powodów, na jakie liczyli fani.
Z gry odeszły kluczowe postacie, w tym dyrektor kreatywny Clint Hocking oraz dyrektor gry Benoit Richer. Jakby tego było mało, doniesienia sugerują, że z projektem pożegnało się około 50 deweloperów. Ubisoft, zapytany o tę nagłą rotację kadr, uciął spekulacje stwierdzeniem, że mobilność między zespołami jest stałym elementem funkcjonowania firmy i pozwala na lepsze wykorzystanie wiedzy specjalistów tam, gdzie akurat są najbardziej potrzebni.
Choć oficjalny komunikat brzmi profesjonalnie i spokojnie, kulisy tych przetasowań budzą pewien niepokój. Pracownicy, którzy opuścili zespół Hexe, trafili podobno do specjalnej grupy określanej jako „Interproject”. To specyficzny czyściec dla deweloperów, którzy mają dokładnie trzy miesiące na znalezienie sobie miejsca w nowym wewnętrznym projekcie Ubisoftu. Jeśli im się to nie uda, czekają ich zwolnienia. Firma w swojej odpowiedzi dla serwisu IGN kompletnie pominęła ten wątek, skupiając się jedynie na narracji o elastyczności i dostosowywaniu priorytetów produkcji.
Sama gra, która według plotek miała oferować mroczniejszy klimat i elementy nadprzyrodzone, również przechodzi ponoć zmiany koncepcyjne. Do sieci trafiły informacje, że niektóre z bardziej egzotycznych mechanik, jak choćby możliwość przejęcia kontroli nad kotem, zostały przesunięte na dalszy plan.
Może to oznaczać, że po „wielkim resecie”, jaki przeszedł wydawca, projekt jest optymalizowany pod kątem budżetu i bezpieczeństwa rynkowego, co często wiąże się z upraszczaniem ambitnych pomysłów.
Fani serii będą musieli uzbroić się w cierpliwość, ponieważ premiera gry prawdopodobnie nie nastąpi tak szybko, jak zakładano. Choć pierwotnie celowano w czerwiec 2027 roku, obecnie coraz częściej mówi się o końcówce 2027 roku jako bardziej realnym terminie.