Najlepszy napastnik świata zagra w GTA 6. Erling Haaland nie może się już doczekać premiery
Wielkie gwiazdy światowego sportu mają swoje ukryte pasje, a niektóre z nich są graczom niezwykle bliskie. Erling Haaland, absolutny fenomen piłki nożnej i niezawodny strzelec Manchesteru City, wielokrotnie udowadniał, że po zejściu z murawy najchętniej chwyta za kontroler.
Choć w przeszłości reprezentant Norwegii znany był z zamiłowania do różnych gier, obecnie jego uwaga skupia się na znacznie mroczniejszej wirtualnej rozrywce. Z najnowszych doniesień wynika, że napastnik jest wręcz zachwycony wizją nadchodzącego hitu od studia Rockstar Games.
Podczas niedawnej rozmowy, w której Haaland został zapytany o swoje ulubione gry wideo, zawodnik bez chwili wahania wskazał na kultową serię Grand Theft Auto. Omawiając najnowszą odsłonę cyklu, norweski gwiazdor z ogromnym entuzjazmem stwierdził, że wprost nie może się już doczekać premiery najnowszej odsłony. Co więcej, gdy dziennikarze postawili go przed bardzo trudnym, hipotetycznym wyborem i zapytali, jaką jedyną grę zabrałby ze sobą na bezludną wyspę, sportowiec odpowiedział błyskawicznie. Stwierdził z pełnym przekonaniem, że bez najmniejszych wątpliwości byłoby to właśnie najnowsze GTA.
Taka mocna deklaracja ze strony wybitnego piłkarza nie powinna absolutnie dziwić nikogo, kto dokładnie śledzi jego pozaboiskowe poczynania. Erling Haaland to gracz z krwi i kości, o czym doskonale świadczy głośna, urocza anegdota sprzed kilku miesięcy. Kiedy jego zespół przygotowywał się do najważniejszego meczu w sezonie, zamiast stresować się presją, napastnik relaksował się w hotelowym pokoju z padem w dłoniach. Zamiast dołączyć do kolegów grających w piłkarską FIFĘ, Haaland wolał obrabiać banki w trybie fabularnym GTA 5, krzycząc znajomym z drużyny, że właśnie ucieka przed policją z workami pełnymi gotówki.
Zamiłowanie tak potężnych postaci ze świata sportu do gier wideo świetnie udowadnia, jak bardzo ta forma mediów opanowała główny nurt i naszą codzienność. Nadchodzące GTA 6 to absolutny fenomen popkulturowy, na który z wypiekami na twarzy czeka niemal cały świat, wliczając w to zdobywców najważniejszych piłkarskich pucharów. Kiedy dzieło ostatecznie trafi na sklepowe półki, norweski strzelec z pewnością spędzi w wirtualnym stanie Leonida dziesiątki długich godzin.