Kontynuacja wielkiego hitu nie zawodzi? Vampire Crawlers z pierwszymi recenzjami
Twórcy Vampire Survivors rozwijają swoje małe uniwersum. Już jutro zadebiutuje Vampire Crawlers, więc możemy sprawdzić pierwsze recenzje gry. Tytuł nie zawodzi.
Studio poncle przez lata rozwijało Vampire Survivors i trudno mieć wątpliwości, że była to jedna z największych niespodzianek ostatnich lat. Niepozorna produkcja urosła do rangi globalnego fenomenu, więc prędzej czy później musiał nadejść moment, w którym twórcy spróbują pójść o krok dalej. Teraz ten moment właśnie nadszedł, bo już jutro na rynku zadebiutuje Vampire Crawlers.
Nowa gra nie kopiuje jednak 1:1 sukcesu poprzednika. Vampire Crawlers stawia na turową rozgrywkę, karty, budowanie potężnych kombosów i eksplorację lochów, ale cały czas zachowuje ten charakterystyczny efekt kuli śnieżnej, z którego słynie marka. Gracze mogą zagrywać karty według rosnącego kosztu many, wydłużać sekwencje dzięki dzikim kartom, rozwijać broń, przyzywać ocalałych i tworzyć kolejne absurdalnie mocne układy.
Pierwsze recenzje pokazują, że poncle raczej nie zaliczyło wpadki. Na OpenCritic gra ma obecnie średnią 82/100 i 88% rekomendacji od krytyków, więc nie mówimy o największym hicie ostatnich miesięcy, ale na pewno o mocnym debiucie. To bez wątpienia tytuł, którym powinni zainteresować się fani Vampire Survivors i osoby lubiące roguelite’y z pomysłem.
Co najbardziej podoba się dziennikarzom? Przede wszystkim bardzo wciągająca pętla rozgrywki, która ponownie działa na zasadzie „jeszcze jeden run”. Recenzenci chwalą świetne połączenie strategii i chaosu, ogromną satysfakcję z odkrywania synergii między kartami, elastyczność buildów i to, że gra potrafi być jednocześnie przystępna oraz zaskakująco głęboka. Pochwały zbierają też płynność zabawy, szybkie tempo, dobre działanie na handheldach i fakt, że spin-off zachowuje „vampire’owy” klimat mimo zmiany gatunku. Niektórzy piszą wręcz, że to jeden z najlepszych deckbuilderów na rynku.
Nie oznacza to jednak, że obyło się bez uwag. Część recenzentów narzeka na powtarzalność, bo po kilku godzinach rdzeń zabawy bywa zbyt podobny i nie zawsze oferuje wystarczająco dużo świeżych bodźców. Pojawiają się też głosy o problemach z balansem trudności, zbyt grindującym charakterze niektórych fragmentów oraz o tym, że nie wszystkie buildy równie dobrze działają, przez co czasem trzeba za długo czekać na pełnię zabawy.
