Twórcy gier - tak się to robi! Overwatch na Switchu 2 zaliczył falstart, ale Blizzard szybko ugasił pożar
Premiery gier na nowym sprzęcie bardzo często są dla graczy czymś bardzo ważnym. To moment, w którym od razu sprawdza się, czy deweloper faktycznie wykorzystał możliwości platformy i czy za marketingowymi obietnicami idzie realna jakość. Zwłaszcza przy tytułach sieciowych wszystko widać tu jak na dłoni, bo jeśli płynność zawodzi, cała reszta bardzo szybko schodzi na dalszy plan. A to potrafi błyskawicznie zweryfikować...
I właśnie z takim problemem wystartował Overwatch na Nintendo Switch 2. Blizzard zapowiadał, że nowa wersja będzie działać w nawet 60 klatkach na sekundę, ale tuż po premierze gracze zaczęli zgłaszać, że coś wyraźnie się nie zgadza. Wrażenia z rozgrywki były bliższe 30 FPS, przez co część osób zaczęła wręcz podejrzewać, że omyłkowo wrzucono starszą wersję ze zwykłego Switcha. Na szczęście studio szybko odniosło się do sprawy, potwierdziło problemy i zapowiedziało poprawkę.
No i najważniejsze jest to, że na obietnicach się nie skończyło. Aktualizacja została już udostępniona, a Blizzard potwierdził, że po jej wdrożeniu gra ma już prawidłowo obsługiwać 60 klatek na sekundę. Krótko mówiąc, skończyło się na potknięciu przy starcie, ale przynajmniej takim, które udało się dość szybko naprawić. Dla graczy to oczywiście dobra wiadomość, bo jeśli ktoś liczył na wyraźnie płynniejszego Overwatcha na nowym sprzęcie Nintendo, to wreszcie powinien dostać dokładnie to, co było obiecywane.