Tanie smartfony zaliczą bolesny krok w tył. Koniec dobrej specyfikacji za niewielkie pieniądze
Złe wieści z rynku mobilnego. Nadchodzące smartfony ze średniej półki zostaną potężnie „pocięte” z najlepszych podzespołów.
Wszystko przez ogromny kryzys na rynku pamięci RAM, który zmusza współczesnych producentów do drastycznych cięć oraz bolesnych oszczędności w specyfikacjach.
Błyskawiczny rozwój sztucznej inteligencji doprowadził do wykupywania układów pamięci przez rynkowych gigantów. Wywołało to szokujący skok cen kluczowych komponentów. Koncerny tworzące budżetowe telefony nie potrafią dzisiaj udźwignąć tak rosnących kosztów w fabrykach.
Aby utrzymać opłacalność, firmy wracają do przestarzałych rozwiązań. W urządzeniach ze średniej półki standardem ponownie staną się plastikowe ramki. Na fronty powrócą również ekrany z odświeżaniem na poziomie zaledwie dziewięćdziesięciu herców. Cięcia uderzą także prosto w wydajność.
Zamiast 12 GB pamięci RAM, do łask wracają uboższe warianty wyposażone w 8 GB. Ze sprzętu znikną też zaawansowane, ultradźwiękowe czytniki linii papilarnych, które zostaną natychmiast zastąpione starymi sensorami optycznymi.
W tym morzu cięć jest jednak jeden widoczny pozytyw. Rynkowe braki wymuszają przywrócenie hybrydowego slotu na karty pamięci. Pozwoli to użytkownikom bardzo łatwo i tanio rozbudować miejsce na dane. Nadchodzący rok wymusi na użytkownikach ostrożne analizowanie parametrów urządzeń.