To nie jest łatwy orzech do zgryzienia: "było ciężej niż myśleliśmy"
W najnowszym wywiadzie przeprowadzonym w siedzibie Bethesdy, Todd Howard szczerze opowiedział o wyboistej drodze, jaką studio przeszło podczas tworzenia Starfielda.
Legendarny deweloper przyznał, że kombinacja kilku czynników - pracy nad zupełnie nową marką, zmian strukturalnych wewnątrz firmy (przejęcie przez Microsoft) oraz wyzwań związanych z pandemią - sprawiła, że produkcja była znacznie bardziej wyczerpująca, niż przewidywał zespół.
Mimo to Howard jest dumny z obecnego stanu gry, szczególnie w kontekście ogromnej aktualizacji Free Lanes oraz nadchodzącego dodatku Terran Armada, które mają być najlepszą wersją tej kosmicznej przygody.
Wyciągając lekcje z problemów technicznych Starfielda, Bethesda zmienia podejście do optymalizacji swoich przyszłych hitów, w tym wyczekiwanego The Elder Scrolls VI. Todd Howard zapowiedział, że studio zamierza zarzucić „szeroką sieć”, jeśli chodzi o wymagania sprzętowe.
Cel jest jasny: gra ma skalować się tak dobrze, by z jednej strony wyciskać siódme poty z najnowszych kart graficznych Nvidii i AMD, a z drugiej - działać bez zarzutu na słabszych maszynach i handheldach. Deweloperzy chcą dać graczom więcej opcji graficznych do wyłączenia, wierząc, że dla wielu ważniejsza jest płynna rozgrywka niż „najnowsze efekty świetlne”.
Ostatnim filarem nowej strategii firmy jest dalszy rozwój programu Verified Creators. Howard nie kryje zadowolenia z tego, jak płatne i darmowe mody wzbogacają ich produkcje, ale widzi też pole do poprawy. Głównym problemem, nad którym studio obecnie pracuje, jest ułatwienie graczom dostępu do najlepszych treści fanowskich. Bethesda chce usunąć bariery i „tarcie” przy przeszukiwaniu sklepu, tak aby wysokiej jakości zawartość od twórców była bardziej widoczna i łatwiejsza do zainstalowania bezpośrednio z menu gry.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Starfield.