Palworld ma być survivalem, o jakim wszyscy marzyli. Twórcy obiecują prawdziwą rewolucję
Choć od premiery Palworld we wczesnym dostępie minęło już trochę czasu, gra wciąż potrafi wywołać ogromne emocje. W drodze do oficjalnego debiutu wersji 1.0, zaplanowanego na 2026 rok, studio Pocketpair nabiera coraz większej pewności siebie.
John “Bucky” Buckley, szef działu wydawniczego firmy, podczas niedawnego wywiadu dla serwisu GamesRadar+ na targach GDC nie szczędził mocnych słów, zapowiadając, że pełne wydanie gry dosłownie wbije graczy w fotel.
„Palworld będzie grą survivalową połączoną z craftingiem, jakiej wszyscy od zawsze pragnęli” - odważnie zadeklarował Buckley. Twórcy doskonale zdają sobie sprawę ze specyfiki i trudności tego gatunku na platformie Steam. Ich ambicją jest dostarczenie produkcji na tyle wszechstronnej, by każdy miłośnik survivalu znalazł w niej swoją idealną wizję rozgrywki, w której będzie mógł się zatracić na setki godzin. Szef wydawniczy dodał tajemniczo, że choć wiele elementów wciąż jest trzymane w ścisłej tajemnicy, to „ludzie będą zszokowani tym, co udało nam się osiągnąć w wersji 1.0”.
Aktualizacja wyciągająca grę z Early Accessu ma rozbudować praktycznie każdy zakamarek wirtualnego świata. Zmiany będą na tyle drastyczne, że deweloperzy... nieoficjalnie zalecają rozpoczęcie zabawy od nowa. „Nie zamierzamy nikogo zmuszać do usuwania (wipe'owania) postępów. Będziecie mogli kontynuować grę swoją obecną postacią. Jednak delikatnie zasugerujemy rozpoczęcie zabawy od zera, ponieważ zmieni się po prostu wszystko - od początku do samego końca” - tłumaczy Buckley.
W wywiadzie nie zabrakło również uszczypliwości w stronę krytyków, którzy od dawna wieszczyli śmierć projektu lub zarzucali twórcom brak wizji. Bucky z ironią odniósł się do tzw. „profesjonalnych hejterów”, żartując, że „powinni wypuścić wersję 1.0 już teraz, dodać lootboksy, wyłączyć tryb dla jednego gracza i zamknąć serwery po 12 miesiącach”. Tym sarkastycznym komentarzem podkreślił, jak bardzo studio dba o swój tytuł, konsekwentnie łatając błędy i kierując się przede wszystkim opiniami samych graczy, a nie internetowych trolli.
Wygląda na to, że niezależnie od trwających przepychanek prawnych z Nintendo, Pocketpair ma jasny cel. Jeśli obietnice „szoku” znajdą pokrycie w rzeczywistości, pełna wersja Palworld może ponownie zatrząść rynkiem gier wideo, tak jak zrobiła to w dniu swojego debiutu.