Superboss z Ghost of Yotei niszczy graczy. Sucker Punch pęka ze śmiechu
Gry z serii Ghost od studia Sucker Punch przyzwyczaiły nas do pięknych krajobrazów i niezwykle satysfakcjonującej, widowiskowej walki, która potrafi wybaczać drobne błędy.
W Ghost of Yotei deweloperzy postanowili jednak rzucić wyzwanie nawet największym weteranom gatunku, wprowadzając opcjonalnego superbossa o imieniu Takezo. Przeciwnik ten szybko stał się zmorą społeczności, a fora internetowe zalała fala narzekań na jego absurdalny wręcz poziom trudności.
Twórcy doskonale zdają sobie sprawę z frustracji i nienawiści, jaką gracze pałają do Takezo... i są z tego powodu niezwykle dumni. W jednym z wywiadów przedstawiciele Sucker Punch przyznali wprost, że traktują stworzenie tak brutalnego starcia jako gigantyczny sukces. Jeden z deweloperów z rozbrajającą szczerością i nutką sadyzmu podsumował ten fenomen słowami: „Naprawdę uwielbiam patrzeć, jak ludzie przez to giną”.
Słowa te dobitnie pokazują, że morderczy poziom trudności był w stu procentach zamierzonym zabiegiem projektowym. Starcie z Takezo wymaga od graczy absolutnej perfekcji. Boss dysponuje morderczym zasięgiem, jest niezwykle agresywny, a okna na wykonanie idealnego parowania czy perfekcyjnego uniku zostały skrócone do ułamków sekund.
Jeden fałszywy ruch i zbyt wczesne naciśnięcie przycisku zazwyczaj kończy się błyskawicznym odesłaniem bohaterki do ekranu ładowania. Fani wprost porównują to doświadczenie do walk z najtrudniejszymi bossami z gier FromSoftware (jak niesławna Malenia z Elden Ring).
Mimo rzucania padami i głośnych przekleństw rzucanych przed telewizorami, społeczność powoli zaczyna doceniać ten bezlitosny żart deweloperów. Pokonanie Takezo stało się w świecie Ghost of Yotei ostatecznym sprawdzianem umiejętności i najwyższą odznaką honoru.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Ghost of Yotei.