Nowe sezony One Piece szybciej niż myślimy? Jest jeden problem...
Live-actionowe One Piece szybko stało się jednym z największych serialowych sukcesów Netfliksa. Adaptacja kultowej mangi Eiichiro Ody przyciągnęła ogromną widownię, a drugi sezon dopiero co zadebiutował, zabierając Luffy’ego i jego załogę w kolejną, znacznie bardziej niebezpieczną podróż. Twórcy nie ukrywają, że materiał źródłowy daje niemal nieograniczone możliwości rozwoju historii, co stawia przed produkcją ambitne cele na przyszłość.
Zespół odpowiedzialny za serial chce jednak, by nowe sezony trafiały do widzów możliwie jak najszybciej. Aktorka Emily Rudd przyznała, że cała ekipa czuje sporą presję, aby utrzymać tempo prac, ale jednocześnie nie tracić jakości, która przekonała fanów do tej wersji historii. Podobne zdanie mają inni członkowie obsady, podkreślając, że ogrom pracy nad scenografią, kostiumami i efektami specjalnymi wymaga czasu, nawet jeśli produkcja staje się coraz bardziej efektywna.
Na horyzoncie jest już trzeci sezon, choć przyszłość serialu poza nim pozostaje otwartą kwestią. Wiadomo, że Eiichiro Oda wskazał ekipie punkt, w którym historia powinna się zakończyć - znacznie wcześniej niż finałowa saga mangi. Oznacza to, że live-action może podążyć własną ścieżką, starając się zachować balans między wiernością oryginałowi a realiami produkcji telewizyjnej. Jedno jest pewne - tempo prac i skala materiału sprawiają, że przed twórcami stoi prawdziwie epicka podróż.