Netflix zapowiada zmiany w swoim największym hicie. Dwóch ważnych bohaterów zniknie przed 8. sezonem
Netflix szykuje duże zmiany w jednym ze swoich najdłużej emitowanych seriali. Twórcy „Virgin River” potwierdzili, że dwóch długoletnich i ważnych dla serii bohaterów nie wróci w nadchodzącym sezonie.
A to oznacza poważne przetasowania w historii miasteczka. Uwaga na spoilery!
Serial „Virgin River”, który od 2019 roku pozostaje jednym z najpopularniejszych dramatów romantycznych Netflixa, straci dwie dobrze znane postacie przed rozpoczęciem prac nad ósmym sezonem. Produkcja przejdzie więc znaczącą zmianę w obsadzie po wydarzeniach z najnowszej serii.
Z serialem żegnają się Marco Grazzini, który przez pięć sezonów wcielał się w policjanta Mike’a Valenzuelę, oraz Lauren Hammersley, grająca Charmaine Roberts - jedną z kluczowych postaci obecnych w historii od początku produkcji. Oboje nie powrócą w sezonie ósmym.
Showrunner Patrick Sean Smith wyjaśnił, że decyzja wynika przede wszystkim z naturalnego rozwoju fabuły. Według niego niektóre historie po prostu dobiegają końca, a twórcy chcą zostawić więcej miejsca dla innych bohaterów i nowych wątków w kolejnych sezonach.
W przypadku Mike’a jego wątek otrzymał swego rodzaju zamknięcie - postać wraca do relacji z dawną partnerką Victorią. Z kolei historia Charmaine kończy się po dramatycznych wydarzeniach związanych z jej porwaniem i tajemnicą wokół śmierci Calvina.
Twórcy nie wykluczają jednak powrotów w przyszłości. Smith przyznał, że chętnie ponownie wprowadzi niektóre postacie, jeśli pojawi się odpowiedni pomysł fabularny. Na razie jednak ósmy sezon „Virgin River” ma skupić się na nowych relacjach i świeżej energii w miasteczku.
Serial doczekał się już siedmiu sezonów, a kolejny został zamówiony jeszcze przed premierą najnowszej odsłony (dzisiaj premiera 7. sezonu), co pokazuje, jak dużą popularnością nadal cieszy się produkcja Netflixa.