Cóż to była za piękna przygoda. John Marston właśnie ukończył pierwsze Red Dead Redemption, fani wniebowzięci
To moment, na który fani czekali od lat. Rob Wiethoff, aktor użyczający głosu i wizerunku legendarnemu Johnowi Marstonowi, w końcu dotarł do finału przygody w kultowym westernie studia Rockstar Games.
Choć od premiery tytułu minęło już 16 lat, Wiethoff dopiero w tym tygodniu domknął główny wątek fabularny podczas transmisji dla swoich widzów. Zakończenie historii, a w szczególności finałowa konfrontacja Jacka z Rossem, pozostawiły aktora w niemal całkowitym osłupieniu, wywołując u niego lawinę emocji.
Najbardziej poruszającym momentem okazały się napisy końcowe. Widząc tysiące nazwisk przewijających się na ekranie, Wiethoff nie krył łez i szczerego podziwu dla skali wykonanej pracy.
„Mój Boże, spójrzcie na to, na tych wszystkich ludzi” – komentował wyraźnie poruszony, uświadamiając sobie, jak ogromny sztab specjalistów poświęcił lata życia, by powołać świat Red Dead Redemption do życia.
Przez blisko 20 minut aktor trwał w zadumie, chcąc oddać szacunek każdemu twórcy wymienionemu na liście końcowej, co tylko podkreśliło jego głęboką więź z tym projektem.
Dla Wiethoffa postać Johna Marstona to coś więcej niż tylko rola - to fundament jego kariery. Po latach prób przebicia się w Hollywood, to właśnie ten wyjęty spod prawa rewolwerowiec stał się jego wizytówką, prowadząc go przez główną grę, dodatek Undead Nightmare, aż po epicki prequel w postaci Red Dead Redemption 2. Widok własnego wkładu wplecionego w tak gigantyczne dzieło sprawił, że aktor poczuł ogromny ciężar gatunkowy dziedzictwa, jakie pozostawił po sobie John Marston.
Choć Wiethoff zażartował, że po powrocie do otwartego świata raczej nie skusi się na walkę o platynowe trofeum i 100% ukończenia gry, fani już teraz mają nadzieję na kolejną serię nagrań.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Red Dead Redemption (2023).