Kryzys w Nintendo? Akcje twórców Mario idą pod młotek
W kuluarach japońskiej giełdy szykuje się trzęsienie ziemi, którego echa z pewnością odczują inwestorzy na całym świecie. Jak donosi agencja Reuters, powołując się na własne, anonimowe źródła, przygotowywana jest gigantyczna sprzedaż akcji Nintendo.
Posiadane pakiety mają upłynnić m.in. największy japoński bank, MUFG Bank, oraz Bank of Kyoto. Łączna wartość tej transakcji szacowana jest na imponujące 300 miliardów jenów, czyli około 1,9 miliarda dolarów.
Aby zrozumieć ten ruch, trzeba spojrzeć na specyfikę azjatyckiego rynku. Sprzedaż ta nie wynika z utraty zaufania do twórców Mario. Jest to pokłosie szeroko zakrojonej akcji nacisków ze strony japońskich regulatorów oraz Giełdy Papierów Wartościowych w Tokio, którzy namawiają rodzime korporacje do rezygnacji z tzw. „krzyżowych udziałów”. Przez dekady japońskie firmy kupowały nawzajem swoje akcje, aby zacieśniać relacje biznesowe i chronić się przed wrogimi przejęciami. Dziś praktyka ta jest ostro krytykowana przez zachodnich ekspertów jako działanie na szkodę płynności rynku.
Nagłe „uwolnienie” na rynek akcji o wartości 1,9 miliarda dolarów mogłoby wywołać panikę i drastyczny spadek wyceny Nintendo. Japoński gigant nie zamierza jednak na to pozwolić. Według raportu Reutersa, zarząd w Kioto planuje jednoczesne przeprowadzenie potężnego wykupu własnych akcji.
Z punktu widzenia graczy i inwestorów, decyzja o wykupie to bardzo silny, pozytywny sygnał. Biorąc pod uwagę niedawne spadki wartości Nintendo (związane ze strachem przed rosnącymi kosztami pamięci do nowej konsoli), firma pokazuje, że dysponuje potężną gotówką i uważa swoje akcje za niedowartościowane. To klasyczne „prężenie muskułów” tuż przed najważniejszym okresem w najnowszej historii firmy, mające na celu pełne uniezależnienie zarządu od instytucji finansowych i skupienie się wyłącznie na dostarczaniu najwyższej jakości gier wideo.