Mody przestały działać, a gra klatkuje. Digital Foundry punktuje bezsensowną aktualizację Resident Evil 4
Aktualizowanie kilkuletniej gry nowym systemem zabezpieczeń to ruch, który eksperci z Digital Foundry podsumowali krótko - to po prostu głupie.
Capcom wypuścił łatkę do Resident Evil 4 Remake, która teoretycznie usuwa znienawidzone Denuvo, ale zastępuje je innym rozwiązaniem (prawdopodobnie Enigma Protector). Efekt? Na słabszych procesorach gra działa zauważalnie gorzej, a sensowność tego ruchu jest zerowa.
Szczegółowa analiza przeprowadzona przez Alexa Battaglie na procesorze Ryzen 5 3600 ujawnia niepokojące dane. W scenkach przerywnikowych (cutscenkach), gdzie procesor zajmuje się tylko renderowaniem i animacją, wydajność spadła aż o drastyczne 40%.
W trakcie rozgrywki sytuacja jest bardziej skomplikowana. Gdy na ekranie dużo się dzieje i procesor jest zajęty obsługą sztucznej inteligencji wrogów, różnice są niewielkie. Jednak gdy tylko odwrócimy wzrok od przeciwników (np. eksplorując puste zaułki wioski), narzut nowego DRM staje się widoczny, obniżając wydajność o około 10% względem wersji sprzed patcha.
Digital Foundry zwraca uwagę na absurd tej sytuacji. Gra jest na rynku od dawna, została już złamana przez piratów, więc nowe zabezpieczenie uderza wyłącznie w legalnych nabywców. Co więcej, aktualizacja „zepsuła” popularne narzędzia moderskie, takie jak RE Framework, zmieniając adresy pamięci i utrudniając życie społeczności, która utrzymuje tytuł przy życiu.
Capcom, zamiast naprawić istniejące od premiery problemy (jak przycięcia przy poruszaniu się, tzw. traversal stutters, które wciąż są obecne), dodał warstwę, która tylko pogarsza sprawę na tańszym sprzęcie. Wniosek płynący z analizy jest smutny. W 2026 roku wydawcy wciąż potrafią zepsuć świetnie działający produkt w imię walki z wiatrakami, ignorując komfort graczy, którzy już za ten produkt zapłacili.