Najpierw akta Epsteina, potem rozbicie szajki niszczącej MindsEye, a teraz Leslie Benzies podejmuje nowe kroki
Leslie Benzies, współzałożyciel studia Build a Rocket Boy i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci stojących za projektem MindsEye, udał się na tymczasowy urlop.
Oficjalnie ma to być czas na odpoczynek po wyjątkowo intensywnym roku pracy, jednak okoliczności tego odejścia budzą spore wątpliwości wśród obserwatorów branży. Mark Gerhard, który do tej pory pełnił funkcję współprezesa, zaczął podpisywać się pod firmową korespondencją jako jedyny dyrektor generalny, co sugeruje, że zmiana u szczytu władzy może być znacznie trwalsza, niż sugerują oficjalne komunikaty.
Atmosfera wokół studia zagęściła się po ostatnich doniesieniach związanych z tak zwanymi aktami Epsteina, w których pojawiło się nazwisko Benziesa w kontekście oskarżeń o napaść na tle seksualnym. Choć twórca stanowczo zaprzeczył tym zarzutom, przyznając jedynie, że relacja z oskarżycielką miała charakter dobrowolny, skandal wybuchł w najgorszym możliwym momencie. Firma zmaga się już z trudnościami po mało udanym debiucie MindsEye oraz falami zwolnień, co sprawia, że wizerunek lidera stał się dla organizacji sporym obciążeniem w oczach inwestorów i opinii publicznej.
Dodatkowym elementem tej skomplikowanej układanki jest ujawniony przez Gerharda rzekomy spisek, mający na celu zniszczenie marki MindsEye za kwotę miliona euro. Według liderów studia, firma padła ofiarą zorganizowanej akcji sabotażowej ze strony wrogów, co miało doprowadzić do jej upadku. Pracownicy studia podchodzą jednak do tych rewelacji z dużym dystansem, sugerując anonimowo, że prawdziwym zagrożeniem dla przetrwania projektu nie są zewnętrzni agenci, lecz chaos panujący w samym zarządzie i sposób zarządzania kryzysowego w obliczu narastających problemów wizerunkowych obu szefów.
Obecna sytuacja stawia pod dużym znakiem zapytania przyszłość Build a Rocket Boy. Część personelu otwarcie wątpi, czy studio zdoła przetrwać tak nagromadzone problemy, twierdząc, że to sami liderzy doprowadzili firmę na skraj przepaści. Odejście Benziesa, nawet jeśli nazywane urlopem, odbierane jest jako desperacka próba ratowania tego, co jeszcze zostało z MindsEye, choć przy tak poważnych oskarżeniach i wewnętrznych konfliktach powrót legendy branży na dawne stanowisko wydaje się na ten moment mało prawdopodobny.