Afera z Epsteinem w Fortnite wyjaśniona... Do sprawy musiał odnieść się sam Tim Sweeney
W ostatnich dniach internet obiegła dość absurdalna teoria spiskowa, która połączyła głośne dokumenty związane ze sprawą Epsteina z… Aktywnym kontem w Fortnite. Część użytkowników zaczęła sugerować, że postać o zbliżonym nicku w grze może mieć związek z tą sprawą, co szybko przerodziło się w viralową sensację i serię mocno naciąganych interpretacji. Jak to zwykle bywa, wystarczyło kilka screenów i wyrwanych z kontekstu wpisów, by historia zaczęła żyć własnym życiem.
Do sprawy odniósł się bezpośrednio szef Epic Games, Tim Sweeney, który jednoznacznie zdementował te doniesienia. Wyjaśniono, że zamieszanie wynikało ze zmiany nazwy użytkownika przez zupełnie inną osobę, już po tym, jak określony nick pojawił się w samych aktach Epsteina i dyskusjach w sieci. Systemy śledzące statystyki w Fortnite pokazują wyłącznie aktualną nazwę konta, a nie jego wcześniejsze aliasy, co dodatkowo podkręciło błędne wnioski.
Mało tego, Epic Games przekazało, że w swoich bazach nie znalazło żadnych powiązań między adresami e-mail z dokumentów a kontami w systemie gry, co praktycznie zamyka temat od strony faktów. Cała sytuacja okazała się zwykłym podszyciem się pod głośny nick i próbą zdobycia rozgłosu, która wymknęła się spod kontroli dzięki mechanice social mediów. Krótko mówiąc - żadnej tajemnicy tu nie ma, jest za to kolejny przykład, jak szybko plotka potrafi zamienić się w „newsa”, jeśli nikt nie sprawdzi szczegółów.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Fortnite.