Poczekamy na rewolucję w handheldach. Układy Intel Panther Lake dla przenośnych konsol zaliczają poślizg
Wyścig zbrojeń w segmencie przenośnych pecetów nabiera rumieńców, ale na odpowiedź „Niebieskich” przyjdzie nam poczekać nieco dłużej. Choć Intel oficjalnie zapowiadał ofensywę w 2026 roku, najnowsze przecieki sugerują, że dedykowane grom układy z rodziny Panther Lake nie trafią do producentów sprzętu w pierwszym kwartale tego roku. Premiera przesuwa się na drugi kwartał, dając AMD jeszcze chwilę oddechu.
Jeszcze niedawno Robert Hallock, wiceprezes Intela, zapewniał o tegorocznym debiucie wyspecjalizowanych jednostek SoC dla handheldów. Taki scenariusz wydaje się wciąż aktualny, jednak harmonogram uległ korekcie. Znany i zazwyczaj dobrze poinformowany informator ukrywający się pod pseudonimem „Golden Pig Upgrade” donosi, że sprawy nie idą tak gładko, jak zakładano. Pierwotnie celowano w przełom pierwszego i drugiego kwartału, jednak teraz mowa jest o „opóźnieniu do Q2 2026”. Oznacza to, że pierwsze urządzenia napędzane nową technologią zobaczymy najwcześniej późną wiosną, przed czerwcem.
Mimo poślizgu, specyfikacja techniczna nadchodzących układów budzi spore nadzieje. Według nieoficjalnych informacji, Intel szykuje dwa warianty procesorów, które mają rzucić wyzwanie dominującym układom AMD Zen 5:
- Wariant topowy: prawdopodobnie bazujący na architekturze Core Ultra X9 (np. model 388H), wyposażony w 16-rdzeniowy procesor (konfiguracja 4+8+4) oraz potężne zintegrowane GPU z 12 rdzeniami Xe3
- Wariant podstawowy: układ z nieco słabszym układem graficznym, wyposażonym w 10 rdzeni Xe3 (odpowiednik Core Ultra 5 338H)
Kluczem do sukcesu Panther Lake ma być nowa architektura graficzna Xe3. Wstępne testy sugerują, że oferuje ona znakomitą wydajność w nowoczesnych grach przy zachowaniu wysokiej efektywności energetycznej - a to właśnie czas pracy na baterii jest piętą achillesową obecnych handheldów.
Dla producentów takich jak MSI, którzy konsekwentnie stawiają na rozwiązania Intela w swojej serii Claw, nowe czipy mogą być szansą na wyrównanie walki z urządzeniami opartymi na Ryzenach. Choć opóźnienie nigdy nie jest dobrą wiadomością, w tym przypadku może oznaczać chęć dopracowania sterowników i optymalizacji, co w przypadku Intela bywało w przeszłości kluczowe dla odbioru ich kart graficznych. Pozostaje czekać na oficjalne ogłoszenie, które powinno nastąpić w nadchodzących miesiącach.