Nie tylko Steam Deck. Windows przestaje być bastionem graczy
Przez lata hasło „to będzie rok Linuxa” było w branży gier powracającym żartem. Wygląda jednak na to, że w 2026 roku śmiech Microsoftu może zamienić się w nerwowy grymas.
Najnowsza ankieta sprzętowa platformy Steam przynosi dane, które trudno zignorować - liczba graczy korzystających z systemów opartych na jądrze Linux wzrosła aż o 64% w porównaniu do ubiegłego roku, osiągając historyczny wynik 3,38%.
Co najbardziej zaskakujące, motorem napędowym tego skoku nie jest wyłącznie Steam Deck. Choć przenośna konsola Valve wciąż odpowiada za lwią część „pingwiniego tortu”, statystyki pokazują, że udział systemu SteamOS relatywnie zmalał na rzecz tradycyjnych dystrybucji desktopowych. Oznacza to, że nowi użytkownicy instalują Linuxa na swoich stacjonarnych pecetach i laptopach, zamiast kupować gotowy sprzęt od Valve.
Skąd ta nagła migracja? Redaktorzy z PCGamesN wskazują na rosnącą frustrację polityką Microsoftu. Agresywne wciskanie asystenta Copilot AI, reklamy w menu Start i wymuszone aktualizacje sprawiają, że Windows staje się dla wielu graczy środowiskiem wrogim. W kontraście do tego, Linux oferuje pełną kontrolę, prywatność i coraz lepszą kompatybilność z grami dzięki warstwie Proton, która pozwala uruchamiać tytuły z Windowsa bez utraty wydajności.
Oczywiście, z wynikiem 95% udziałów, system Microsoftu wciąż jest niekwestionowanym królem gamingu. Jednak dynamika wzrostu alternatywy jest sygnałem, że monopol nie jest dany raz na zawsze. Jeśli Valve dotrzyma słowa i wyda SteamOS jako samodzielny system, możemy być świadkami prawdziwej rewolucji. Pingwin w końcu rozwinął skrzydła - i wygląda na to, że potrafi latać.