iPhone sprzed dekady otrzymał najnowszą aktualizację iOS. Apple wie, jak dbać o klientów
W świecie technologii, gdzie smartfony po dwóch latach często lądują na śmietniku historii, Apple wykonało ruch, który zasługuje na najwyższe uznanie.
Firma z Cupertino niespodziewanie udostępniła aktualizację systemu iOS oznaczoną numerem 12.5.8, dedykowaną urządzeniom, które swoje premiery miały ponad dekadę temu. To dowód na to, że dla giganta liczy się nie tylko sprzedaż nowości, ale i bezpieczeństwo ekosystemu.
Aktualizacja trafiła do posiadaczy takich klasyków jak iPhone 5s, iPhone 6, iPhone 6 Plus, a także iPad Air pierwszej generacji, iPad mini 2/3 oraz iPod touch 6. generacji. Choć nie wprowadza ona nowych funkcji (co zrozumiałe przy tak leciwym sprzęcie), jej znaczenie jest krytyczne. Apple zaktualizowało certyfikaty bezpieczeństwa, które wygasają w styczniu 2027 roku. Bez tego patcha, kluczowe usługi takie jak iMessage, FaceTime czy sama aktywacja urządzenia przestałyby działać, zamieniając telefon w przycisk do papieru.
Dla użytkowników to jasny sygnał, że jeśli macie w szufladzie starego iPhone'a, którego używa babcia lub który służy jako „telefon awaryjny”, koniecznie podłączcie go do sieci i zaktualizujcie. W branży mobilnej taki poziom wsparcia - 12 lat po premierze iPhone'a 5s! - jest ewenementem.
Ruch ten pokazuje też pragmatyzm Apple. Firma zdaje sobie sprawę, że miliony starszych urządzeń wciąż są w obiegu, często w rękach dzieci lub seniorów. Zamiast zmuszać ich do wymiany sprzętu poprzez wyłączenie usług, Apple przedłuża im życie o kolejne lata. To postawa pro-konsumencka i proekologiczna, której konkurencja z obozu Androida może tylko pozazdrościć.