OGROMNA krytyka za zmianę fabuły. Return to Silent Hill ma duży problem
Twórca „Return to Silent Hill” zapowiadał odpowiednie podejście do Silent Hill 2, ale okazuje się, że reżyser i scenarzysta totalnie nie zrozumiał fabuły gry lub bezczelnie postanowił ją zmienić.
Już pierwsze recenzje „Return to Silent Hill” jasno sugerowały, że nie będzie to żaden hit - film obrywał za reżyserię, klimat i ogólne podejście do materiału źródłowego. Teraz jednak wychodzi na jaw coś, co dla wielu fanów i części dziennikarzy jest gwoździem do trumny: twórcy postanowili ruszyć fundament „Silent Hill 2” i zmienić kluczowy element historii Jamesa.
UWAGA PRZED SPOILEREM
Sedno „Silent Hill 2” zawsze było proste i brutalne - James Sunderland tonie w poczuciu winy, bo zabił swoją ciężko chorą żonę. To właśnie ta egoistyczna, odrażająca decyzja napędza całą psychologię opowieści: koszmary w mieście, symbolika, Maria jako „życzeniowa” wersja Mary i kat, który dosłownie zmusza bohatera do konfrontacji z prawdą. To nie była historia o ratowaniu kogokolwiek, tylko o winie, wyparciu i konsekwencjach.
Tymczasem „Return to Silent Hill” robi z tego coś zupełnie innego. W filmie Mary ma prosić Jamesa, żeby ją zabił... co w praktyce zamienia całość w „miłosierne zabójstwo”, a nie potworny czyn wynikający z frustracji i potrzeby uwolnienia się. Dorzucono też wątek ojca-kultysty, który miał ją podtruwać, co wygląda jak próba na siłę wciśnięcia motywów sekty w historię, która w „Silent Hill 2” wcale nie była o kulcie.
I tu pojawia się największy zgrzyt: film jednocześnie nadal pcha Jamesa w stronę zakończenia z ogromnym poczuciem winy i autodestrukcją. Tyle że jeśli odbierasz bohaterowi najważniejsze źródło winy, to cała konstrukcja zaczyna się sypać. Nic dziwnego, że w sieci pojawiają się komentarze, że to „kompletnie mija się z sensem” i „psuje fabułę”, bo zamiast opowieści o domowym oprawcy i psychologicznej karze dostajemy próbę wybielenia postaci.
W skrócie: reżyser mógł obiecywać „wierne podejście”, ale ta jedna decyzja brzmi jak dowód, że ktoś nie zrozumiał, dlaczego „Silent Hill 2” działało – albo uznał, że wie lepiej. I jeśli widzowie po recenzjach pytali „co tu nie zagrało?”, to teraz mają bardzo konkretną odpowiedź.