TAK SŁABEGO wyniku nikt się nie spodziewał. Return to Silent Hill notuje FATALNY start
Nie tak to miało wyglądać. „Return to Silent Hill” trafił do kin, ale tylko nieliczni widzowie zdecydowali się zobaczyć opowieść.
Już w zeszłym tygodniu informowaliśmy o tym, że „Return to Silent Hill” zbiera fatalne recenzje i jest miażdżony przez dziennikarzy. Niestety, wygląda na to, że ta krytyka nie była tylko „internetowym szumem”, bo film dostał dokładnie to, czego w kinach nienawidzi najbardziej: opinię produkcji, na którą szkoda czasu i pieniędzy.
I to mogło realnie przełożyć się na decyzje widzów. „Return to Silent Hill” zanotował bardzo słaby start w amerykańskich kinach, a przy tak głośnej marce to jeden z tych rezultatów, które brzmią jak ostrzeżenie: nawet fani nie ruszyli tłumnie do sal, bo wielu zwyczajnie uznało, że nie ma na co czekać.
Według danych z weekendu film wystartował na poziomie 3,2 mln dolarów w USA. Dla porównania - „Silent Hill” z 2006 roku otwierał się w zupełnie innej lidze (20,15 mln), a nawet „Silent Hill: Revelation 3D” z 2012 roku zrobił 8 mln. Różnica jest brutalna i najlepiej pokazuje, jak bardzo „Return to Silent Hill” nie zdołał zainteresować masowego widza.
Warto jednocześnie zwrócić uwagę, że budżet „Return to Silent Hill” wyniósł 23 mln dolarów, co w zasadzie nie jest wielkim wynikiem, ale nawet w tej sytuacji... produkcja raczej nie zanotuje genialnego rezultatu.
Warto jednak dodać jeden istotny kontekst: w Stanach Zjednoczonych w ten weekend pojawiły się bardzo złe warunki pogodowe, w tym zamiecie i śnieżyce w części kluczowych obszarów, co uderzyło w frekwencję i obniżyło wyniki wielu tytułów. Tyle że nawet z tą „wymówką” trudno uciec od wniosku, że „Return to Silent Hill” zaliczył start, którego nikt przy zdrowych oczekiwaniach nie chciałby bronić.