W październiku w kinach, a już dzisiaj na Disney+. Świetnie przyjęta historia w końcu dostępna
Widzowie Disney+ mogą sprawdzić nowość, która jeszcze kilka miesięcy temu była dostępna na wielkim ekranie. To świetna okazja, by nadrobić doceniony film.
Disney systematycznie dorzuca do Disney+ prawdziwe perełki. Czasem są to tytuły robione od razu pod streaming, a innym razem świeże historie z wielkiego ekranu, które po kilku miesiącach wreszcie da się nadrobić na kanapie.
I dziś jesteśmy świadkami tej drugiej sytuacji. „Springsteen: Ocal mnie od nicości”, które w Polsce było dostępne pod koniec października, od dzisiaj jest dostępny w Disney+. Jeśli ominęliście seans na dużym ekranie, to platforma właśnie podaje go na tacy.
To historia narodzin jednego z najbardziej nieoczywistych i wyjątkowych albumów w dziejach muzyki. Jest rok 1982: Bruce Springsteen (Jeremy Allen White) stoi na progu wielkiej kariery, ale zamiast iść w stronę stadionowego rozmachu, zamyka się w sypialni w New Jersey i nagrywa „Nebraskę” na prostym, czterościeżkowym magnetofonie. Efekt jest surowy, emocjonalny i zaskakująco bliski... bez błysku reflektorów, bez podkręcania dramatów pod publiczkę. To intymny zapis człowieka, który jedną nogą wchodzi w świat wielkiego sukcesu, a drugą wciąż tkwi w cieniu własnych doświadczeń, lęków i demonów, które nie chcą odpuścić.
Oceny też mówią sporo o tym, dla kogo jest ten film. Krytycy są umiarkowanie „na tak” (60% poleceń), ale widzowie ocenili opowieść znacznie bardziej entuzjastycznie (82%)... co tylko potwierdza, że to tytuł, który najbardziej „siada” fanom artysty i wszystkim, którzy lubią bardziej kameralne biografie.
Jeśli nie znaliście tej historii albo po prostu chcecie zobaczyć, jak ten etap kariery Springsteena przeniesiono na ekran, Disney+ daje świetną okazję do nadrobienia produkcji.