Gwiazdorska obsada w nowym filmie polskiego reżysera. Pierwszy zwiastun Dobrego chłopca zaskakuje
Jan Komasa powraca i ponownie zaskakuje. Reżyser przygotował film z gwiazdorską obsadą i „Dobry chłopiec” może pozytywnie zaskoczyć.
Jan Komasa powraca z filmem, który wygląda jak świadomy krok w stronę jeszcze większej, międzynarodowej ligi. Reżyser „Bożego Ciała”, „Hejtera” i „Miasta 44” przyzwyczaił widzów do kina, które potrafi uderzyć emocją, podzielić publiczność i zostawić z niewygodnymi pytaniami.
W sieci pojawił się pierwszy zwiastun „Dobrego chłopca”, nowej produkcji Komasy z gwiazdorską obsadą. I trailer wygląda zaskakująco dobrze, jest gęsty, ma czarny humor i świetne tempo, a choć zdradza sporo, to jednocześnie potrafi wciągnąć w ten dziwny kalejdoskop wieloznaczności, który od pierwszych minut sprawia wrażenie, że nic nie będzie tu proste ani „ładnie domknięte”.
Sam film ma mieszać prowokację z refleksją i bawić się widzem w sposób, który kojarzy się z najlepszymi, niewygodnymi historiami: opowieść ma wodzić za nos, raz rozładowywać napięcie czarnym żartem, a chwilę później dociskać temat granic moralności. Zamiast łatwych odpowiedzi ma być konfrontacja z własnymi przekonaniami... i dokładnie to czuć w materiale, który nie idzie w bezpieczne, oczywiste nuty.
Ogromnym magnesem jest obsada. W rolach głównych zobaczymy Stephena Grahama, Andreę Riseborough, Ansona Boona i Monikę Frajczyk. Graham zachwycił w „Dojrzewaniu” i jeśli zwiastun nie kłamie, to znów dostaje rolę, w której doświadczenie i ekranowa charyzma robią różnicę w każdej scenie - to ten typ aktora, który potrafi „przycisnąć” samym spojrzeniem, bez przesadnej teatralności. A Boon i Riseborough wyglądają tu jak idealne uzupełnienie: film ma energię zderzenia różnych temperamentów, co zwykle działa najlepiej, gdy stawka rośnie.
Od strony zaplecza też pachnie czymś większym niż „kolejny projekt”: za produkcję odpowiadają Ewa Piaskowska i Jerzy Skolimowski oraz Jeremy Thomas, a zdjęcia przygotował Michał Dymek - to ekipa, która potrafi dowieźć klimat i wizualną jakość na poziomie, którego oczekuje się od międzynarodowych tytułów.