Jeśli nie Warhammer, to Władca Pierścieni? Henry Cavill wygląda ŚWIETNIE w głównej roli
Henry Cavill miał sporo problemów z Wiedźminem od Netflixa, a serialowy Warhammer ma bardzo pod górkę. Fani uważają, że doświadczony aktor mógłby spróbować z Władcą Pierścieni.
Świat fanów Tolkiena żyje obecnie nowymi grafikami koncepcyjnymi, które przedstawiają Henry'ego Cavilla w roli Aragorna, co wywołało falę dyskusji na temat obsady nadchodzącego filmu The Hunt for Gollum. Produkcja ta budzi ogromne zainteresowanie, będąc pierwszą aktorską opowieścią w tym uniwersum od czasu oryginalnej trylogii Petera Jacksona. Spekulacje o udziale Cavilla przybrały na sile po doniesieniach, według których Viggo Mortensen prawdopodobnie nie powróci do swojej ikonicznej roli, mimo że inni weterani serii potwierdzili swój udział.
Choć fani z entuzjazmem przyjęli potwierdzenie powrotu Iana McKellena jako Gandalfa oraz Elijaha Wooda w roli Froda, nieobecność Mortensena jest dla wielu rozczarowaniem. Problemem okazała się linia czasowa filmu - akcja toczy się przed wydarzeniami z Drużyny Pierścienia, co wymagałoby od aktora poddania się procesowi cyfrowego odmładzania (CGI). Mortensen od początku podchodził do tego pomysłu z rezerwą, uzależniając swoją decyzję od jakości scenariusza, który najwyraźniej nie przekonał go do ponownego wcielenia się w postać Obieżyświata.
Henry Cavill, postrzegany jako "bohater fandomów" dzięki rolom w Wiedźminie czy Supermanie, wydaje się dla wielu naturalnym następcą. Na krążących w sieci grafikach aktor prezentuje się niezwykle przekonująco, idealnie oddając estetykę strażnika Północy. Mimo to, w mediach społecznościowych nie brakuje głosów, że casting innej osoby niż Mortensen jest ryzykowny, a dla wielu widzów to właśnie on pozostanie jedynym prawdziwym królem Gondoru.
Obecnie reżyser Andy Serkis ma prowadzić spotkania z różnymi aktorami, aby obsadzić tę kluczową postać, ponieważ Aragorn odgrywa centralną rolę w misji doprowadzenia Golluma do Mrocznej Puszczy.