Umarł król, niech żyje król. Timothée Chalamet rozbił bank w nowym filmie A24
Studio A24, kojarzone dotąd z artystycznym kinem grozy i oscarowymi dramatami, ma nowego króla komercyjnego.
Marty Supreme, dynamiczna biografia legendy ping-ponga w reżyserii Josha Safdiego, oficjalnie stała się najbardziej dochodowym filmem w historii wytwórni na rynku amerykańskim (box office). Produkcją, która musiała oddać koronę, jest dotychczasowy fenomen i zdobywca Oscarów - Wszystko wszędzie naraz.
Wynik ten jest o tyle zaskakujący, że Marty Supreme podejmuje temat z pozoru niszowy. Zawodowy tenis stołowy nie kojarzy się z masową rozrywką, jednak „magia Safdiego” w połączeniu z magnetyzmem Timothée Chalameta zadziałała cuda.
Widzowie tłumnie ruszyli do kin, przyciągnięci nie tylko nazwiskiem gwiazdora, ale i obietnicą intensywnego, teledyskowego stylu narracji, z którego słynie twórca Nieoszlifowanych diamentów.
Analitycy zwracają uwagę, że sukces ten legitymizuje nową strategię A24. Studio, które zaczynało od skromnych budżetów, zaryzykowało, inwestując w Marty Supreme rekordowe środki (mówi się o budżecie rzędu 70-90 mln dolarów).
Zwrot z inwestycji udowadnia, że kino autorskie, jeśli zostanie odpowiednio „opakowane” marketingowo, może rywalizować z franczyzami wielkich wytwórni. W Polsce kinowa premiera odbędzie się 30 stycznia 2026 roku.