Premierowa porażka Cyberpunk 2077 była ważna. Polacy wyciągnęli lekcje przed Cyberpunk 2
Doświadczenia związane z trudnym debiutem gry Cyberpunk 2077 stały się dla studia CD Projekt RED bolesną, ale niezwykle cenną lekcją, która - jak twierdzi Paweł Sasko, Associate Game Director kontynuacji o kryptonimie Project Orion - zmusiła firmę do dojrzenia.
Twórcy zrozumieli, że ogromna ambicja musi iść w parze z możliwościami technicznymi, a nadrzędnym celem stało się respektowanie ograniczeń sprzętowych. Sukces dodatku Phantom Liberty oraz przekroczenie progu 35 milionów sprzedanych egzemplarzy podstawowej gry pokazały, że wprowadzone wewnętrznie zmiany w komunikacji i planowaniu przynoszą wymierne efekty.
Deweloperzy wyciągnęli konkretne wnioski w trzech głównych obszarach, które mają zdefiniować jakość nadchodzącego sequela:
- Spójność systemów i narracji: Studio stawia na większą dyscyplinę twórczą, dbając o to, by mechaniki gry, fabuła i poruszane motywy wzajemnie się wzmacniały. Paweł Sasko zauważa, że w pierwszej części wystąpił pewien dysonans - bohater słabł fizycznie z powodu Relica, podczas gdy statystyki RPG czyniły go coraz potężniejszym. W kontynuacji zespół chce uniknąć podobnych zgrzytów, projektując te zależności od samego początku.
- Fundamenty techniczne: Zespół nauczył się, że solidna i skalowalna baza technologiczna jest ważniejsza niż dodawanie kolejnych warstw poprawek na wadliwy kod. Czasem konieczne jest całkowite "wyprucie bebechów" systemu i stworzenie go od nowa, co pozwala na wprowadzanie rzeczywistych ulepszeń zamiast maskowania błędów.
- Kultura pracy i organizacja: Po problemach z tzw. crunchem i utratą reputacji, CD Projekt RED zreformował swoje procedury, stawiając na lepszą wymianę informacji między zespołami oraz bardziej realistyczne harmonogramy. Obecnie procesy produkcyjne są nieustannie optymalizowane, by zapobiec chaosowi towarzyszącemu poprzedniej premierze.
Choć Cyberpunk 2 nie posiada jeszcze oficjalnej daty premiery, wiadomo już, że akcja opuści Night City na rzecz nowej metropolii, którą Mike Pondsmith opisuje jako mroczną, zepsutą wersję Chicago. Studio powoli skaluje produkcję - szacuje się, że do końca 2027 roku nad tytułem będzie pracować nawet 300-400 deweloperów.