Netflix nie zniszczy kin. Ted Sarandos ucina spekulacje dotyczące dystrybucji filmów Warner Bros
Przejęcie studia Warner Bros i należących do niego franczyz przez Netflix budzi sporo emocji, w tym obaw o to, że przejście legendarnej firmy w ręce streamingowego giganta odbije się negatywnie na branży filmowej. Najbardziej stratne miałyby być kina, jednak Ted Sarandos zapewnia, że tak się nie stanie.
Walka o Warner Bros i dział streamingowy wciąż trwa. Paramount nadal próbuje nie dopuścić do wielkiej transakcji i po wystosowaniu kontrofert, które są regularnie odrzucane, próbował wymusić ujawnienie, dlaczego zarząd Warner Bros. Discovery zdecydował się przystać na ofertę Netfliksa. To również się nie udało, gdyż wniosek został odrzucony przez sędzię Morgan Finn.
Mimo tego, obawy o skrócenie dostępności nowych filmów w kinach wciąż były aktualne. Dlatego Ted Sarandos postanowił odnieść się do sprawy i w wywiadzie dla The New York Times potwierdził swoje plany wobec tej kwestii, jeśli transakcja opierająca na 83 miliardy dolarów zostanie sfinalizowana. Szef Netfliksa wyjawił, że zdaje sobie sprawę z istnienia tych lęków i rozumie, skąd się biorą, lecz nie sądzi, by czarne scenariusze sugerowane przez ludzi miały się spełnić.
Myślę, że to po prostu kilka bardzo głośnych głosów, ale niekoniecznie jest ich dużo. Część z nich pochodziła od ludzi, którzy słusznie kwestionowali nasze intencje związane z kinem, ponieważ nic o tym nie mówiliśmy. W większości to wynikało z emocji. Kiedy kupimy studio, wspólnie będziemy wydawać więcej filmów niż osobno. Prognozujemy, że wydatki na treści w połączonych firmach wzrosną w ciągu kilku lat. To naprawdę dobra wiadomość dla branży, że będziemy nadal rozwijać ten biznes.
Ted Sarandos dał do zrozumienia, że obawy o przyszłość kinowych premier są bezpodstawne. Współdyrektor generalny zapewnił, że jeśli Netflix przejmie Warner Bros. zamierza utrzymać 45-dniowe okno i podbijać box office.
Rozumiem emocje ludzi, bo kochają kino i nie chcą, by zniknęło. Myślą, że robimy coś, by je zniszczyć. Tak nie jest. Gdy ta transakcja zostanie domknięta, wejdziemy w posiadanie fenomenalnej machiny dystrybucji kinowej, która generuje miliardy dolarów przychodów. Nie chcemy tego ryzykować. Będziemy prowadzić ten biznes w dużej mierze tak, jak wygląda on dzisiaj, z 45-dniowym oknem kinowym. Podaję konkretną liczbę. Jeśli wchodzimy w ten biznes – a tak jest – to jako ludzie ambitni chcemy wygrywać. Chcę wygrywać weekendy otwarcia. Chcę dominować w box office.
To będą bardzo zdrowe firmy, bo już dziś są dobre. Po prostu brakuje im zasobów. My te zasoby przynosimy. Dajemy im zasięg dystrybucji, dzięki któremu te produkcje będą jeszcze większe i lepsze.